Z serii "Nie gram juz specjalnie, to sie wypowiem". Bo gralem od 20-kilku lat, a teraz lysieje, penis juz tak nie dziala. I przede wszystkim lubie sluchac wlasnego glosu.
Wizja wizow i graczy zawsze byla taka sama. Oni tworza sobie cos, a my sie tym bawimy. Nic nie jest platne, wiec gracze tez nie maja zadnego glosu na generalna polityke rozwoju (nie to, ze nie maja zadnego wplywu - maja ale tylko rykoszetem od swoich uposledzen umyslowych). Pewne rozwiazania sa wprowadzane, ale wiekszosc pierdol o ktorych gracze marza byla skrzetnie ignorowana. I dobrze.
Biorac pod uwage, ze nadal 100+ osob gra w weekend po 30 latach tylko udowadnia, ze to wlasciwe podejscie do sprawy. Szczegolnie jak sie przezylo pierwszy rok na WoW Classic... To nie gra tam szwankowala tylko niedorozwoj umyslowy MMOwego planktonu, spedzajacego (za) duzo godzin przed monitorem, ktorym nagle sie pozwolilo uwierzyc ze ich wlasne malostkowe wizje beda spelnione.
A co do dramy jak tutaj w watku... tym zyl ten LPMUD i zyc bedzie - zle pojetym PvP i ciaglym expie w systemie ktory do tego nie zostal stworzony

Tylko Polacy maja tyle masochizmu moim zdaniem, zadek musi bolec codziennie bo inaczej cos nie tak w zyciu sie dzieje.
Fragi i Ulavizm zawsze byl patologia, ale nie ludzmy sie, to jest ten bolesny dualizm ktory trzymal ludzi przy grze przez lata. Jak stara babcia przy jednorekim bandycie w Vegas, tylko bardziej zsfostikowana. Ale rpgowanie w Bialym Kle i wyciaganie kamykow do pochew by sie znudzilo po kilku miesiacach.