Wrażenia z Arki po powrocie

Forum wieści z Arkadii.
Yardruk
Posty: 11
Rejestracja: 25 lip 2019 09:50

Wrażenia z Arki po powrocie

Post autor: Yardruk » 03 sie 2019 03:41

Cześć, z góry przepraszam za ścianę tekstu, ale pomyślałem że spiszę moje wrażenia z gry po ponownym powrocie w nadziei że komuś to pomoże usprawnić Arkadię. Trochę spędziłem czasu by poczytać tutejsze forum, żeby zaznajomić się ze zmianami jakie się odbyły i mam wrażenie że pojawiło się sporo pomysłów na to jak reanimować tą grę. W dodatku część z nich weszła w życie. Chwała wizom i graczom za to że Arkadia wciąż istnieje, co moim zdaniem jest absolutnie niesamowite, ale...

Zacznę od początku, czyli opowiem trochę o mojej przygodzie z Arkadią, żeby przybliżyć skąd moja opinia pochodzi i dlaczego może być, albo nie być istotna. W Arkadię zacząłem grać jakieś 17 lat temu, czyli nie zupełne początki, ale czasy kiedy do gildii dołączało się 6 miesięcy chyba że miało się dobre znajomości. Ja tych znajomości nie miałem i nigdy nie nabyłem. Lubiłem poexpić i poerpegować, poznałem wielu świetnych graczy (GP) i przeżyłem ciekawe przygody przez 2 lata gry. Grałem przez ten czas głównie jedną postacią - krasnoludem. Do żadnej gildii nie udało mi się dostać, choć starałem się do rasówki Mahakamu. Moja przygoda się zakończyła, bo czułem że dalej nie zabrnę. Do gildii nie dotrwam bo nie lubiłem włazić komuś w rzyć, exp i tak stracę przy kolejnym zgonie. W dodatku ciekawe nowe gry zaczęły się pojawiać, jak chociażby Tibia (jeszcze przed WoWem) i na tym moja pierwsza przygoda się skończyła. Myślę, że i tak trwała długo i była niesamowita głównie ze względu na interakcje z innymi graczami.

Do arki powróciłem jakiś czas temu z powodu nostalgii i zastałem ją kompletnie odmienioną. Zasłony, rozkazy, blokowanie wyjścia, częściowo zawody bez gildii (teraz stowarzyszenia), większy świat, mniej graczy, mniejsze zainteresowanie RPGiem a większe PvP. Łatwiej dostać się do gildii. Mój wybór padł na gladiatorów bo ciekawiło mnie odgrywanie takiej postaci (może serial Spartacus miał coś z tym wspólnego) i miałem ogromne szczęście że trafiłem tam za czasów czempiona Throga, który sprawiał że granie w arkę było wyjątkowo przyjemne. Było to zupełnie inne doświadczenie niż przed laty, ale również bardzo ciekawe. Niestety moja przygoda potrwała krócej z powodu jednego, jedynego zgonu. Po prostu miesiąc expa w plecy był zbyt brutalny na tamte czasy i zdecydowanie nie zachęcał do powtórki z "rozrywki". Z mojego punktu widzenia to duży plus, że już się expa nie traci za zgon. Dodatkowym problemem był fakt że gladiatorzy byli właściwie jakimiś najemnikami walczącymi w różnych wojnach i ze względu na swoje położenie w Nuln praktycznie nie dało się wyjść na żadne expowisko żeby nie zostać zaatakowanym przez Ogra, Mutka czy Scoia.

3 tygodnie temu w rozmowie z żoną która ostatnimi czasy bardzo wkręciła się w RPG (głównie D&D) rzuciłem pomysł, że może spróbujemy Arkadię. Małżonka nie dała się namówić niestety, bo ją na starcie denerwowały proste rzeczy jak zgadywanie komend aż któraś zaskoczy, lub coś co dla nas starych wyjadaczy nie jest istotne - brak polskich znaków w polsko języcznej grze. Ciekawe jest to że ona ma nostalgię do Valheru i powraca raz na jakiś czas do innej gry która też ma małą ilość graczy i "umiera" od lat, tylko dlatego że tam gra "nie mechanicznie", czyli w sumie opisuje przygody z różnymi graczami - co przypomina trochę papierowe RPG drogą mailową.

Ja zwietrzyłem znowu moje uzależnienie od Arki i wkręciłem się na dobre. Pierwsze co to questy chciałem robić (które potem wyczytałem jednak nie są już istotne), potem poexpić chciałem to posiedziałem na snotach i gobach. Jakiś pomysł na postać sobie wyrabiam powoli - chciałbym pograć Zabójcą Trolli tym razem, nie koniecznie zgildiowanym, bo w sumie 75% zawodu z gp powinno styknąć by się w to pobawić. Oczywiście Arkadia jest dalej ułomna i w sumie bez płytowej zbroi to ja mogę sobie strzelać w kolano, ale według ArkadiaWiki Grimnir podobno latał w kolczudze to jakoś bym się też usprawiedliwił.

I tak mi minęły 3 tygodnie. Wybrałem sobie zawód fanatyka który mi najlepiej pasował. Znam grę to szybko zarobiłem na paczkach, coś tam pamiętałem i sobie przypomniałem z różnych źródeł o expowiskach. W sumie mam z górki i... już mi się powoli nudzi. Levela już nie widać, ale jedyne co to zmieniło to że zamiast wpisać "ob siebie" to wyklikuję moje staty na fanowskiej stronie która mi pokazuje że właśnie wskoczyłem na "wiele przeszedł". Z goblinów nie zejdę i tak, bo jeden ork zbija mnie do rannego, ale mam (zgodnie z tym co wynalazłem na forum) 12% zawodu dopiero, więc moja najlepsza droga na rozwój to odczekanie kilku tygodni (miesięcy?) zamiast aktywnie grać.

Przez te 3 pierwsze tygodnie główna interakcja graczy to ptaki na ramieniach różnych postaci (od elfów po ogry) gadające do mnie. Postacie wychodzące z lokacji zanim zdążę odpisać "powiedz" (dopiero po 3 tygodniach przypomniałem sobie o skrócie '). Najwięcej do mnie gadają ogry, posądzające o szpiegostwo i pytające "dla kogo robić będę". Jak pójdę do stowarzyszenia krasnali to skończę w brzuchu i takie tam. Kiedyś po prostu by zaatakowali mnie na ciężko rannym, więc już nie jest aż tak źle, ale czuć te parcie na PvP nawet wobec świeżych postaci. Z obecną szybkością expienia, to ja raczej w tym roku nie dostarczę sensownej rozrywki obecnym koksom, nie mówiąc już o tym że jestem tu bo sam chciałbym się też dobrze bawić. Ogólnie to mnie obecne doświadczenia nie motywują by skupić się na RPGu zanim będę mógł potrenować dalej zawód.

Z jednej strony jest tyle wspaniałych rzeczy w Arkadii którym można się oddac na lata, jak PvE, PvP, RPG, zdobywanie magików, klub obieżyświatów i ogromny, pięknie opisany świat. Do tego realia Warhammera (którego jestem fanem od dzieciaka). Co więcej, możliwość odgrywania różnych postaci. Poza zabójcą trolli, zawsze chciałem pograć jako wyznawca mrocznych bogów który uczestniczy w rajdach na miasta Imperium. Kiedyś nawet mój krasnolud był w klubie Rhasnetha i bardzo fajnie mi się to odgrywało. Dzisiaj wizja poświęcenia roku na wyrabianie postaci która nie zostanie zajechana przez kogoś po przeciwnej stronie mnie absolutnie odrzuca. Z forum wyczytałem, że te rajdy i tak chyba nie są możliwe - coś o zamkniętych bramach Nuln po wybiciu gwardii. Nigdy też nie grałem elfem i tancerz wojny mógł by być dla mnie bardzo ciekawym konceptem na postać, nawet mechanicznie jako zwykły fanatyk. Elfi mag też, ale magia niestety nigdy nie zawitała do Arkadii. Gnomi wynalazca / odkrywca, albo jakiś kupiec który próbuje potrząsnąć całym światem dzięki swoim kontaktom i majątkowi, kolejna zupełnie odmienna forma rozrywki. Wszystko to utrzymało by mnie jako gracza na wiele lat, bo jest to forma zabawy której nie doświadczę w graficznych grach. Niestety mam wrażenie że tego już w Arkadii też nie znajdę, bo gra jest najzwyczajniej zbyt stara. Zostali tu głównie starzy wyjadacze, którzy mają full expa i full monet, przez co ekscytują się już tylko nieprzewidywalną walką z innymi graczami. PvP to endgame do którego niby się idzie co najmniej pół roku, ale wstąpienie do większości stowarzyszeń gdzie (mam nadzieję) można pograć sensownie w grupie, a nie solo, równane jest z wojnami.

I to w sumie koniec mojego wywodu. Pewnie trochę poidluję zawód i zobaczę co dalej. Nie wiem na ile to aktualne, ale było by miło gdyby jeździec apokalipsy przestał zabierać postacie. Mam nadzieję, że w roku 2019 mamy wystarczająco pojemne dyski żeby te czystki nie były już konieczne. Z drugiej strony zmiany które weszły w tym roku wyglądają bardzo obiecująco i może zaowocują kolejnym, unikalnym doświadczeniem z tą grą. Mam nadzieję.

Awatar użytkownika
Bromil
Posty: 6
Rejestracja: 14 paź 2018 18:22

Re: Wrażenia z Arki po powrocie

Post autor: Bromil » 03 sie 2019 10:06

Nie do kazdego stow dostaniesz sie tak szybko, wiec warto poza idlem obrac droge i dać sie poznać wybranej gildii. I jak zrobisz treoche zawodu to juz bedziesz zabierany na expy i pvp.

Awatar użytkownika
Kregan
Posty: 89
Rejestracja: 07 cze 2015 23:56

Re: Wrażenia z Arki po powrocie

Post autor: Kregan » 03 sie 2019 14:39

Zdecydowanie polecam, nie koncentrować się na jednej rzeczy tylko obierać sobie na jakiś dzień inny konkretniejszy cel. Dziś kasa, innego dnia exp, trzeciego zwiedzanie, plaszczenie zadka na poczcie w celu nawiązania nowych znajomości etc (oczywiście jakoś to też łączyć w mniejszym lub większym stopniu). Idlowanie zawodu, tłuczenie cech, zbieranie kasy na zawód, pochodzeniowkę, zwierzaka przez ostatni rok widziałem sporo nowych/powracających graczy którzy cisnęli dniami jedno i to samo, i zwyczajnie się szybko wypalali przy jednej czynności najdalej po dwóch miesiącach, a teraz już ich nie ma. Arka to maraton nie sprint. Jak to bywa przy maratonie nie wszyscy dobiegną do mety, ale ci co chcą dobiec jak najdalej muszą umiejętnie rozłożyć siły. Tym bardziej, ze co tu ukrywać przy mniejszej liczbie graczy, atrakcje trzeba sobie w dużej mierze organizować samemu. Dla szybko ekspiących wiele przeszedł to jest jeden z tych krytycznych momentów, umy z zawodu już nie nadążają za coraz bardziej wymagającymi przeciwnikami i na ten moment warto mieć coś innego w zanadrzu do roboty żeby złapać oddech i się zastanowić co dalej.
Pierwsza zasada podróżnika "Nie sztuka gdzieś wleźć, sztuką jest wyleźć".
Druga zasada podróżnika "Gdziekolwiek wleziesz zawsze znajdzie się tam jakieś wyjście, na przykład przez zaświaty".

Awatar użytkownika
Chivasso
Posty: 43
Rejestracja: 16 cze 2018 22:37

Re: Wrażenia z Arki po powrocie

Post autor: Chivasso » 03 sie 2019 15:09

Yardruk pisze:
03 sie 2019 03:41
Przez te 3 pierwsze tygodnie główna interakcja graczy to ptaki na ramieniach różnych postaci (od elfów po ogry) gadające do mnie. Postacie wychodzące z lokacji zanim zdążę odpisać "powiedz" (dopiero po 3 tygodniach przypomniałem sobie o skrócie '). Najwięcej do mnie gadają ogry, posądzające o szpiegostwo i pytające "dla kogo robić będę". Jak pójdę do stowarzyszenia krasnali to skończę w brzuchu i takie tam. Kiedyś po prostu by zaatakowali mnie na ciężko rannym, więc już nie jest aż tak źle, ale czuć te parcie na PvP nawet wobec świeżych postaci. Z obecną szybkością expienia, to ja raczej w tym roku nie dostarczę sensownej rozrywki obecnym koksom, nie mówiąc już o tym że jestem tu bo sam chciałbym się też dobrze bawić. Ogólnie to mnie obecne doświadczenia nie motywują by skupić się na RPGu zanim będę mógł potrenować dalej zawód.
Jak Kregan pisał, to gra dla maratończyków. Kilka miesięcy starania do gildii to nie jest jakoś szczególnie długo.
Ale jeśli nie upierasz się w dążeniu do PvP (ja tego nie odbieram jako endgame, raczej jako dziwne hobby, któremu niektórzy hołdują), to może spróbuj poszukać jakichś bardziej RPGowych okazji, typu wydarzenia ogłaszane na tablicach. Sporo też po świecie biega osób niezgildiowanych, którzy chętnie by połączyli siły, żeby iśc w ciekawe miejsca. Poczytaj w Periodicusie (choćby bieżącym i poprzednim) o tym, jak wyglądały wydarzenia typu Wielka Krucjata czy Święto Pączka.

Kilka barwnych, zapadających w pamięć postaci w tej grze, które zdarzyło mi się spotkać, wcale niekoniecznie było sprawnymi wojownikami: wyniosła arystokratka, król żebraków, spłoszona elfka mówiąca tylko w swoim języku, zagubiona w wielkim mieście...

Pozdrawiam i życze wytrwałości na kolejne lata!
Pozdrawia Chivasso z Tilei

Yardruk
Posty: 11
Rejestracja: 25 lip 2019 09:50

Re: Wrażenia z Arki po powrocie

Post autor: Yardruk » 03 sie 2019 15:44

Dzięki za rady. Wygląda na to, że Arkadia może już nie być grą dla mnie. Gra maraton to trochę brzmi jak styl życia, a na to jestem już za stary. :)

Do stowarzyszenia się nie wybierałem póki co, akurat bardzo mi się tu spodobało 75% zawodu bez konieczności dołączania gdzieś, więc może coś źle przekazałem w mojej wiadomości.
Jeżeli chodzi o zróżnicowanie celów to niestety mam wrażenie że to nie jest takie proste.
- Monety mi na chwilę obecną nie są do niczego potrzebne, bo mam po paczkach wszystkie obecne umki, kasę na wymianę sprzętu. Mógłbym sobie coś pozbierać dalej, ale nie widzę za bardzo marchewki. Tydzień czekania na kolejną porcję umek które obskoczę kilkoma paczkami to trochę słabe granie.
- Zwiedzanie, bardzo bym chciał wleźć tam gdzie jeszcze mnie nigdy nie było, ale na poziomie który pozwala mi bić gobasy, jako tako pojedyńczego zombiaka i prawie wcale zwykłe orki to gdziekolwiek pójdę niestety zaraz będe musiał się zawrócić. Muszę czekać na umy z zawodu.
- Zostaje RPG, ale graczy jest mało i nie wszyscy chcą się w to bawić.

Także z mojej perspektywy niedostępnego contentu jest całe mnóstwo i niby jest wiele rzeczy do roboty, ale ze względu na sztuczną barierę przed szybkim progresem w postaci czekania na staż pozostają te rzeczy zablokowane aż odczekam swoje nie grając.

Awatar użytkownika
Kregan
Posty: 89
Rejestracja: 07 cze 2015 23:56

Re: Wrażenia z Arki po powrocie

Post autor: Kregan » 03 sie 2019 18:26

Yardruk pisze:
03 sie 2019 15:44
Dzięki za rady. Wygląda na to, że Arkadia może już nie być grą dla mnie. Gra maraton to trochę brzmi jak styl życia, a na to jestem już za stary. :)
Arkadia to stan umysłu... Spokojnie staż się nabije, czas leci szybko. Przestaniesz grac to za dwa miesiące sobie pomyślisz, "a moglem miec juz prawie zrobiony". Grasz fanolem, to zrezygnuj z drugiej broni jak latasz solo, jeszcze masz pewnie kłopoty z operowaniem dwiema. Weź tarcze i lej standardowo, a zyskasz dodatkowo na defensie. Co do gry zwyczajnie nie cisnąc na siłę i nie czytać płaczów o legendach na forum.
Pierwsza zasada podróżnika "Nie sztuka gdzieś wleźć, sztuką jest wyleźć".
Druga zasada podróżnika "Gdziekolwiek wleziesz zawsze znajdzie się tam jakieś wyjście, na przykład przez zaświaty".

Awatar użytkownika
Adair
Posty: 68
Rejestracja: 21 lut 2017 09:30

Re: Wrażenia z Arki po powrocie

Post autor: Adair » 04 sie 2019 06:15

A jak masz ochotę na erpega, to notka na tablicy w stylu:
Wielka popijawa z okazji szczęśliwych narodzin syna kuzynki od strony brata matki! Dzisiaj o 19.00 u Rudolfa w Nuln!
Albo:
Mojej uwadze nie uszło, że gobliny i orki zrobiły się jeszcze zieleńsze niż są zazwyczaj! Wnioskuję, że rosną w siłę, więc o 18.00, każdego dnia, pod tą tablicą, zbieram drużynę chętną odepchnąć najazd zielonoskórych!
Albo:
Zabójca Trolli szuka kompana, w piórze sprawnego, który spisze moją śmierć i wiadomość o niej do Karak Kadrin poniesie.
Albo:

...

Yardruk
Posty: 11
Rejestracja: 25 lip 2019 09:50

Re: Wrażenia z Arki po powrocie

Post autor: Yardruk » 07 sie 2019 10:58

Dalsza część wrażeń / feedbacku:

1. Pomiędzy bardzo dużo mocny/twardy i bardzo dużo potężny/muskularny nie byłem w stanie zmienić expowiska z goblinów na żadne inne. To bodajże ze 4 - 5 niebotów różnicy. Taka duża zmiana w cechach sprawiła tylko że sensownie mogę pobić 3 gobliny zamiast jednego, dwóch na raz, ale i tak tylko z pawężem, choć na tarcze się nie szkolę (mam 16% zawodu fanatyka). Zmieniłem sobie też zbroję z kolczego nulnijskiego na tileańską płytę, ale to dalej nie wystarcza by iść na orki. Hobgoblina mogę zabić jednego i kończę na złej. To utwierdza mnie w przekonaniu, że wzrost cech daje trochę, ale na prawdziwy rozwój muszę czekać tygodniami / miesiącami nic nie robiąc. Myślę, że sam koncept stażu jest nietrafiony. Rozumiem, że dla niektórych graczy przewala się mithrylami, ale dla nowych postaci rozwój wyłącznie za monety i/lub okresowe zadania np. z dostarczeniem jakiegoś losowego przedmiotu dla trenera było by dużo lepszym designem, ponieważ promowało by aktywną rozgrywkę. Postacie które grają już latami są i tak niemożliwe do dogonienia, więc to czy nowa postać wyćwiczy się w kilka tygodni, czy miesiąc aktywnie grając, czy 6 miesięcy nie grając prawie wcale raczej dla ogólnego balansu gry nie robi różnicy. Tak samo zmiana zawodu, wydaje mi się że koszt za popełnienie błędu przy wyborze niewłaściwego można by pokryć aktywną grą a nie idlowaniem, co wpłynęło by pozytywnie na arkę.

2. Tylko osoby które się nudzą mają ochotę pobiegać w grupie (na moim poziomie, czyli jeszcze bez wypadów po lepszy sprzęt niż ten od kowala). Wczoraj udało mi się zaczepić do 3 osobowego zespołu włącznie ze mną i zamiast goblinów biłem z nowymi kolegami czarne orki i trolle. Dla mnie było ciekawie, ale dla bardziej obeznanych kolegów w drużynie już się lokacja przejadła. Przynajmniej mogliśmy się nieco pobawić w interakcje, więc esencja Arkadii. Niestety przekonałem się też dlaczego wszyscy wolą expić na idlu sami. Na gobasach mam nieznaki teraz w 40 minut, w grupie na czarnych i trollach miałem godzinę. Biliśmy bez większych przerw. Wspólna zabawa w grupie nie jest promowana przez mechanikę gry.

3. Zostałem też uświadomiony, że alkohol nic nie daje. Z wieści wynikało że wpływa pozytywniej na regenerację kondycji, ale ze względu na negatywne efekty i po eksperymentach wyszło mi że nie opłaca się przekroczyć lekko podpitego (negatywna zręczność). Latałem na lekko podpity, koledzy bez wódki i różnicy w regeneracji nie widziałem, więc chyba rzeczywiście nie opłaca się już wydawać złociszy na to poza odgrywaniem oklepanego ochlapusa krasnoluda.

Co do samego RPGa, akurat wydaje mi się że dla postaci bojowej znacznie łatwiej jest zorganizować się na wspólną wyprawę i w ten sposób zawiązywać nowe znajomości, ale mechanicznie jest to nieopłacalne i jeżeli gra tego nie wspiera to naturalne jest by nie chcieć tego robić. Owszem, mogę zorganizować też inne eventy jak wymienione w tym temacie, ale pogadać w karczmie dla samego gadania to możemy i bez Arkadii. W sesji RPG nie muszę się koksać miesiącami by pograć zabójcą trolli, mogę go utworzyć na podstawowych zasadach w 30 minut.

Wydaje mi się że Arkadia w swojej obecnej formie cierpi przede wszystkim na bardzo wąski typ docelowych odbiorców.
Dla zupełnie nowych osób które nie miały styczności z MUDami, w dzisiejszych czasach jest często za ciężko wejść w świat literek, wiele nawet prostych rzeczy dzisiaj odrzuca, jak wspomniany wcześniej brak polskich znaków czy trudność w interakcji ze światem (zgadywanie komend). Przez 20 lat istnienia Arkadii nawet nie mamy opisów umiejętności w pomocy w grze, które mamy trenować. Jak nowa osoba ma zgadnąć, że alchemia, czy otwieranie zamków nic nie robi, albo że walka dwiema brońmi to stanie i danie się okładać po twarzy bez zawodu? To są rzeczy które są akceptowalne przez osoby powracające, bo w czasach kiedy my graliśmy, gry były znacznie mniej rozwinięte i te niedociągnięcia nie przeszkadzały nam w czerpaniu z klimatu gry, niesamowitego połączenia WFRP i Sapkowskiego, opisów lokacji, wspólnych przygód, czy zadań nawet pomimo tego że wszyscy mieli dostęp do spisu i opisu - to były rzeczy które zauroczyły wiele osób.

Dla osób powracających, raczej nikogo nie interesuje idlowanie gobasów czy orków miesiącami, lub latami, raczej te osoby chcą cały nudny content z którym mieli wcześniej do czynienia przeskoczyć jak najszybciej, zeby odblokować te rzeczy których jeszcze nie udało się doświadczyć. Tutaj dużą zachętą są dosyć wysokie zawody bez stowarzyszenia. PvP raczej też w dużo lepszej formie można znaleźć w innych grach, chociaż przyznam że krucjaty na twierdze chaosu, lub odwrotny wypad brzmią ekstra i nie wiem czy jeszcze się zdarzają. Przez miesiąc aktywnej gry nie spotkałem żadnego mutanta w Imperium, co kiedyś było nie do pomyślenia. Czasy się zmieniły, gra w porywach 90 osób online, więc sprawienie że dla 5 z nich zechce się oderwać od rozwoju postaci i stawić w jednym miejscu na świecie by przeżyć przygodę też raczej minęły poza wypadami po sprzęt magiczny na co trzeba najpierw wyczekać z zawodem. Niestety mam wrażenie że dla większości obecnie grających wszelkie wypady które mnie by ekscytowały są zbyt oklepane, więc ciężko znaleźć chętnych na wspólną grę.

Ostatni typ to gracze obecni i chyba pod nich są przede wszystkim robione zmiany. Brak dużych strat po zgonie brzmi spoko dla osób powracających też, ale promuje głównie graczy którzy już są wyexpieni, bo tam zgon bolałby najbadziej. Ostatnie zmiany w magikach również wyglądają super, ale są głównie dla stowarzyszeń i po postach w tym temacie widzę że dalej jest elityzm i "6 miesięcy" grania by gdzieś wspólnie się pobawić to niby nie jest dużo. Nie ma nic złego w tym żeby grę robić pod obecnych graczy którzy są tu od lat, poza tym że niestety ta liczba będzie się wiecznie kurczyć.

Chyba nie umiem pisać o Arkadii, żeby się nie rozpisać. ;)

PS: Próbowałem znaleźć na forum, ale chyba nikt o to nie pytał o dziwo. Temat "Pytania do czarodziejów" jest zablokowany też. Czy istnieje jakakolwiek szansa, że Arkadia stanie się open source? Czy istnieje jakiś powód dla którego ta gra nie mogła by pojawić się na githubie gdzie gracze wsparli by jej rozwój commitami, albo zrobili własnego forka i wystawili na serwerze własną wersję?

Yardruk
Posty: 11
Rejestracja: 25 lip 2019 09:50

Re: Wrażenia z Arki po powrocie

Post autor: Yardruk » 10 sie 2019 12:33

To już ostatni mój post tutaj, zdecydowałem się kupić brakujące dodatki i odświeżyć Warhammera Total War żeby wyleczyć się z tęsknoty do WFRP.

Z mojego punktu widzenia Arkadia już jest martwa, tylko część maniaków która tu została jeszcze tego nie akceptuje. Czasy się znacznie zmieniły, wszyscy mamy o wiele większy wybór jeżeli chodzi o rozrywkę i koszt tej rozrywki dla większości osób (które nie robią latami maratonów w darmowej grze tylko po to by być przy gaszeniu światła) nie stanowi problemu. Dzisiejsza rozrywka jest dużo bardziej intensywna, kupuję grę tylko jeżeli od razu mogę się w niej dobrze bawić, bo mam już pracę, a nawet dwie i chcę coś ciekawego przeżyć w krótkim czasie jaki mam. Gier jest od groma i ciężko znaleźć nawet te dobre, ze swojego życia jestem zawodolony więc alternatywnego tu nie szukam. "Pracowanie" na poziom po którym będę mógł się zacząć bawić, po czym marudzenie jak to powinienem mieć lepiej niż inni to zabawa dla dzieciaków w szkołach i studentów.

Ciekawostką jest, że Arkadia ze względu na to że jest grą typu idle (wchodzę na lokację, moby same się biją, idę na kolejną, czekam na hp) w godzinach "pracowych" w tygodniu można zobaczyć nawet 80 graczy online, czyli niewiele mniej niż w godzinach wieczornych (~90). W weekend ta ilość spada do 40, bo są zajęcia poza komputerem. Dla czarodziejów / twórców MUDa Arkadia to nie jest biznes i rzeczy takie jak Public Relations to "strata czasu", co widać po tekstach na tym forum a także stosunku do graczy i odwrotnie. Dla nikogo nie ma znaczenia kiedy gracze stąd odchodzą, pewnie dlatego że wszyscy już się do tego zdążyli przyzwyczaić przez lata.

Fajnie by było gdyby ta gra kiedyś pojawiła się jako open source, choćby po tym jak przestanie być opłacalne dalsze jej utrzymywanie na serwerze, żeby nie stracić dwóch dekad tworzenia contentu i można było z tego zrobić bardziej nowoczesną grę nastawioną przede wszystkim na rozrywkę. Wczoraj dla odmiany poszedłem sam w Góry Czarne aby dotrzeć na piechotę do Karak Varn. Czytałem wszystkie opisy, przetrwałem sam dwie noce i śnieżycę, rozkminiłem jak się przemieszczać, nabiłem wspaniałe postępy na tubie, straciłem kilka godzin i bawiłem się świetnie. Zabawa w drużynie jak wspomniałem w poprzednim poście nie jest wspierana przez mechanikę gry. Najwięcej graczy spotkałem na goblinach pod Nuln, tylko jeden z tych graczy wolał się połączyć w drużynę. Po graniu przez miesiąc nie natrafiłem na nikogo odgrywającego jakąś postać. Nie znaczy to oczywiście, że całkiem tak jest, po prostu Arkadia w tak małej populacji podzielona jest na małe sprawdzone grupki, czy to stowarzyszenia, czy inne znajomości, w których się każdy świetnie bawi. Nie wiem czy chaos jeszcze gra w tą grę, ale sporo latałem z paczkami i w żadnym mieście nie znalazłem trupa albo jakiegoś symbolu chaosu. Imperium stało się bardzo bezpieczne i nudne, chętnie bym to zmienił i dostarczył trochę rozrywki pozostałym graczom (bez ich atakowania) ale mi się nie chce na to "pracować".

Gdyby to była gra single player z możliwością dokonania zmian w kodzie (mody), opcjonalnym "wejdź z drużyną" to dał bym za nią dwie stówki jak za grę AAA i bawił bym się świetnie, dłużej niż w Wiedźmina 3 który jest moją ulubioną grą wszechczasów. Tak dobrą grę tutaj macie czarodzieje w swoich rękach, tylko nie wiecie zupełnie co z nią zrobić, albo nie macie motywacji by ją wprowadzić w nową dekadę. A może powstrzymują was te staruchy co od lat siedzą w tej grze i wyidlowane albo nabite na botach legendy to ich największe życiowe osiągnięcia. Tibia która jest grą tak starą jak Arkadia ma nieliczne postacie z poziomem 1000, do czego ludzie dochodzili dekadami, ale bawić się tam można jeszcze lepiej niż kiedyś od początkowych poziomów. Nikt nie marudzi że nie wbije 1000 poziomu i strasznie tego potrzebuje, bo niewiele to zmienia jeżeli chodzi o rozgrywkę. Stary content jak się go zna, przeskakuje się szybko i równie szybko otwiera się droga do takiego który kiedyś był dla największych maniaków. Jednocześnie jest nowy content dodawany dla starych graczy (i nowych po tym jak trochę pograją). W każdym razie szkoda, że w Arkadii czymś normalnym jest włożenie wielu miesięcy zanim osoba powracająca będzie mogła zacząć się bawić i większość graczy uważa że powinno się "zapracować" na poziom, choćby to oznaczało że zostaną sami jako legendy o których nikt nigdy nic nie usłyszał.

Skończę pozytywnie. Zarówno obecni czarodzieje jak i wasi poprzednicy dokonaliście czegoś niezwykłego i powinniście być z tego dumni. W czasie istnienia Arkadii zdążyła powstać i upaść gra Warhammer Online, z ogromnym budżetem, fajną grafiką, multiplayerem nastawionym na PvP i ogromnymi bitwami, znacznie większym contentem i świetnym klimatem. Tej gry już nie ma w ogóle, a Arkadia jeszcze stoi i są zapaleńcy którzy chcą tu spędzać czas mimo wielu rzeczy które nie pasują komuś takiemu jak ja. Bardzo możliwe, że cokolwiek robicie jednak działa a ja po prostu marudzę bo nie mam już 16 lat żeby spędzić w Arkadii kilka lat. Powodzenia i bawcie się dobrze. Wyslijcie czasem chociaż masowego maila jak pojawią się ciekawe zmiany. A gracze, jak wam się uda jeszcze ze 30 lat wytrwać drodzy maratończycy to chętnie dołączę do waszego wyścigu po marchewkę na emeryturze, może wtedy Arkadia będzie najciekawszym wyborem jaki mi zostanie przed śmiercią. ;)

Awatar użytkownika
Ilane
Posty: 370
Rejestracja: 11 mar 2010 19:15
Lokalizacja: Z krainy jednoroszcuf

Re: Wrażenia z Arki po powrocie

Post autor: Ilane » 10 sie 2019 13:04

Yardruk pisze:
10 sie 2019 12:33
Ciekawostką jest, że Arkadia ze względu na to że jest grą typu idle […]
Zwłaszcza dla postaci zaangażowanych w konflikty. Po pierwszym paragrafie jestem już niemal przekonany, że nie masz pojęcia o czym piszesz, ale podejmijmy się tej lektury.
Yardruk pisze:
10 sie 2019 12:33
w godzinach "pracowych" w tygodniu można zobaczyć nawet 80 graczy online, czyli niewiele mniej niż w godzinach wieczornych (~90). W weekend ta ilość spada do 40, bo są zajęcia poza komputerem.
Bzdura. Sprawdziłem z ciekawości weekendowe logi z ostatnich kilku miesięcy, najmniej w trakcie dnia (nie licząc apok, czasu chwile po nich/przed nimi) znalazłem 50+ osób, najwięcej 100+.
Yardruk pisze:
10 sie 2019 12:33
Zabawa w drużynie jak wspomniałem w poprzednim poście nie jest wspierana przez mechanikę gry. Najwięcej graczy spotkałem na goblinach pod Nuln, tylko jeden z tych graczy wolał się połączyć w drużynę.
Bzdura. Obecnie gra drużynowa jest promowana najmocniej od czasów chyba behemota. Dużo bardziej opłaca się expić w drużynie (czas na postęp/ilość osób), ogrom nowych miejsc jest dostępnych tylko dla drużyn i odpowiednio nagradza granie w zespole (skarbce, pewne eventy, które odpalają się dopiero jak jest odpowiednia ilość osób na lokacji, itp.).
Yardruk pisze:
10 sie 2019 12:33
Po graniu przez miesiąc nie natrafiłem na nikogo odgrywającego jakąś postać.
Ciekawe, historyjka dla porównania. Całkiem niedawno założyłem nową postać i przeszedłem się po miejscach takich jak Nuln, Novigrad, Lyria, Quenelles. W przeciągu ~4h spotkałem króla żebraków, żołnierzy Maeve, mały oddział najemników, zabójcę trolli, dużą bandę mutantów. Oprócz tych ostatnich, z przyczyn erpegowych, udało się zamienić parę słów ze wszystkimi pozostałymi i raczej nie widziałem jakichś odstępstw od odgrywania postaci.
Yardruk pisze:
10 sie 2019 12:33
Nie wiem czy chaos jeszcze gra w tą grę, ale sporo latałem z paczkami i w żadnym mieście nie znalazłem trupa albo jakiegoś symbolu chaosu. Imperium stało się bardzo bezpieczne i nudne, chętnie bym to zmienił i dostarczył trochę rozrywki pozostałym graczom (bez ich atakowania) ale mi się nie chce na to "pracować".
Widocznie słabo szukałeś.

Przeczytałem Twoje posty i widać, że są one pisane z perspektywy osoby, która nawet nie liznęła gry albo w dużym stopniu opiera się na słowach specyficznej grupy graczy wieszczącej śmierć Arkadii od ponad 20 lat. Nawet ostatnie zmiany, które bardzo pozytywnie wpłynęły na jakość i ilość pvp (niemal codziennie są jakieś mniejsze lub większe potyczki) były tutaj określane jako te, które już definitywnie ją zabiją i pogrzebią.

To nie jest z samego założenia gra o niskim progu wejścia i to ją mocno wyróżnia na tle tego, co pojawia się obecnie na rynku. Zaś "podobanie się" to kwestia indywidualna, po jakichś 6h w Wiedźminie 3 stwierdziłem, że jest nudny do porzygu, przewidywalny i banalnie prosty, więc go odinstalowałem. Jeśli masz takie odczucia co do Arki, to polecam zastosować podobne rozwiązanie.
She dealt her pretty words like Blades —
How glittering they shone —
And every One unbared a Nerve
Or wantoned with a Bone —
Emily Dickinson 479

ODPOWIEDZ