Upadek Komanda Scoia'tael

Forum wieści z Arkadii.
Ulav
Posty: 317
Rejestracja: 27 wrz 2009 00:44

Upadek Komanda Scoia'tael

Post autor: Ulav » 11 paź 2013 19:44

Po ostatnich atakach o rzekomy brak RPGa i ślepą pogoń za fragiem, starszyzna postanowila sklonic sie do sugestii i przez najblizszy czas prowadzic walke defensywna. Ktoś pytał, czemu nie możemy odgrywać biednych skrzywdzonych komandosów, którzy błąkają się po lasach. Otóż - możemy. Stworzlismy historie, której będziemy się trzymać przez najbliższy czas. Od dzis komando nie podejmuje walki i kryje sie przed swoimi przeciwnikami - walczy tylko w sytuacji podbramkowej. Reszte informacji proszę zbierać na traktach i po lasach.

Kod: Zaznacz cały

                                 ***

Siedemnasty dzien pory Imbaelk wedlug rachuby czasu Starszego Ludu, 
Kaedwen, zgliszcza tymczasowego obozu Komanda Scoia'tael.

- To chyba ostatni, generale - odziany w kolczuge mezczyzna skinal w kierunku szamoczacego sie w wiezach krasnoluda. - Nie ma zadnych doniesien odnosnie uciekinierow. Tym razem to koniec.
Siedzacy na bojowym rumaku mezczyzna usmiechnal sie z satysfakcja. Na plytowym pancerzu polyskiwal w swietle plonacego ogniska czarny jednorozec w zlotym polu. Czlowiek powiodl wzrokiem po brunatnym od krwi blocie i lezacych w nim, zmasakrowanych cialach. Gdzieniegdzie tylko dostrzegal te odziane w szare kolczugi i stalowe helmy Armii Kaedwen, wiekszosc stanowila przedziwna mieszanka Starszych Ras. Tu i owdzie tlily sie takze niewielkie szalasy i namioty. Wiekszosc cial nieludzi odziana byla jedynie w ubrania, niewielu trzymalo w rekach bron.

- To byla dobra zasadzka, generale. Niczego sie nie spodziewali - mezczyzna w skorzanym stroju przepatrywacza potarl sie po nieogolonym policzku. - wystarczylo jedynie wytropic, gdzie sie zlaza. Ten krasnolud - szczurza twarz wykrzywila sie w zlosliwym usmiechu - jest kims waznym w tym calym komandzie. Warto by bylo...
- Byl - przerwal mezczyzna na rumaku. Lodowate spojrzenie blekitnych oczu spoczelo na tropicielu. - Byl. Komando juz nie istnieje. Powierzam to scierwo...
Ostrzegawczy krzyk wydobyl sie z gardla jednego ze straznikow. Prowadzony wiezien naglym szarpnieciem zerwal krepujace go wiezy i z dzikim okrzykiem ruszyl w kierunku rozmawiajacych. Potezne dlonie zaciskaly sie kurczowo na drzewcu wyrwanej wloczni, sklejona krwia broda falowala w rytm szybkich krokow, z poteznej piersi wyrwal sie rozdzierajacy serca okrzyk - ELIRENA!

Nagle krasnolud zachwial sie. Samym impetem przebiegl jeszcze kilka metrow, po czym runal na kolana. W zapadlej nagle ciszy dzwiek uderzajacej o skuta lodem ziemie broni byl niczym trzask bicza. Wojownik ostatkiem sil uniosl glowe, spogladajac na generala Armii Kaedwen, w jego gasnacym spojrzeniu tlila sie juz tylko rozpacz. Otworzyl usta, lecz miast slow poplynal z nich strumien krwi. Martwy osunal sie twarza w brunatne bloto. Dwa sterczace z plecow belty oskarzajaco wskazywaly niebo.

- Niewazne - ochryply glos przerwal zapadla cisze. - To byla doskonala robota. - Mezczyzna szarpnal wodze, obracajac konia. Nim jednak ruszyl, dobieglo go ciche zapytanie. 
- Generale? Co z reszta jencow? - przez dluzsza chwile mezczyzna milczal, zastanawiajac sie nad losem pozostalych przy zyciu nieludzi. Gdy odezwal sie, jego glos byl beznamietny, jak zawsze, gdy wydawal rozkazy, a przeslanie tym razem bylo proste - zabic.

Krew Aen Seidhe powoli wsiakala w stratowana buciorami ziemie. Tak jak przepowiedziala to Ithlinne Aegli aep Aevenien - nadchodzil Tedd Deireadh, Czas Konca.

                                 ***

Dziewietnasty dzien pory Imbaelk wedlug rachuby czasu Starszego Ludu, 
Kaedwen, gdzies w rozleglych puszczach.

Garstka obdartych postaci poruszala sie wolno, w ciszy przedzierajac sie przez wiekowa puszcze. Kazde z nich ciagnelo za soba prowizoryczne sanie, na ktorych spoczywal zawiniety w futra pakunek, albo tez - znacznie czesciej - ranny towarzysz. Prowadzil ich mizernej postury gnom, zlepione sniegiem, pozamarzane straki bialych wlosow spadaly mu w nieladzie na ramiona. Przewiazana brudnymi, przesiaknietymi krwia szmatami lewa reka spoczywala na prostym temblaku, a poryta bliznami i sina od mrozu twarz wyrazala zrezygnowanie. Po raz pierwszy czul, ze ich walka od samego poczatku skazana byla na porazke. Nigdy nie uda sie zwyciezyc plugawych dh'oine, z dnia na dzien ich przybywa, na kazdego zabitego pojawia sie dziesieciu nowych. Poprawil skorzane pasy, do ktorych przymocowane zostaly sanie; otarte do zywego miesa ramiona przy kazdym kroku zmuszaly go do mocniejszego zagryzania warg. Smak krwi zabil juz zupelnie wspomnienie o poprzednim posilku, musial jednak isc nadal, musial dac im przyklad. Wbil puste spojrzenie w zabandazowana konczyne. Material zabrudzil sie juz i wystrzepil, w otulonej nim dloni nie czul zupelnie nic - "Moze to tylko zimno?" - pomyslal, zaraz jednak pojawily sie kolejne, zlowieszcze mysli... "Nigdy juz nie bedziesz w pelni sil, tak jak i twoje Komando". Z trudem zrobil kolejny krok.

- Konsulu - cichy glos wyrwal go z bolesnego zamyslenia - dalej dzis juz nie pojdziemy. Jestesmy juz zbyt wycienczeni. Rozbijmy oboz. - Czy w spojrzeniu elfa nie kryje sie rozczarowanie? Zawiodl ich, ich wszystkich. Najpotezniejsze komando w Kaedwen zostalo rzucone na kolana. Gorzej, zostalo wdeptane w ziemie okutymi butami dh'oine. Zawiodl ich. Zyli juz tak dlugo, wyrywajac smierci kazdy dzien, ale nigdy tak wielu, nie tak szybko i nie jednego dnia. Zawiodl ich. Mogl wystawic wiecej wart, dalej mogl przeniesc oboz. Ale sniegi spadly tak szybko tego roku.
- Konsulu - dlon w futrzanej rekawicy opadla na jego ramie, bol go otrzezwil.
- Tak, dobrze. Rozbijmy - w glosie nie bylo zwyklej werwy, byl pokonany.
- Konsulu? - drugi glos, zimny jak stal. Szare oczy wpatruja sie beznamietnie, oceniaja? Nigdy nie wie, co tkwi w jej glowie. - Kolejne dwa trupy - bez emocji, stwierdzenie faktu. Dwa trupy, udalo im sie ujsc z zasadzki tylko po to, by umrzec w tej lesnej gestwinie. Dwa trupy, dwoch, dwoje, a moze dwie osoby, ktore walczyly razem z nimi, ramie w ramie. Dwa trupy.
- Konsulu - nagle czuje, ze jest gdzies ponad tym. Patrzy z gory na ich grupke, ze zdziwieniem dostrzega, ze mala osobka pada na kolana, zapadajac sie niemal po pas w snieg. Dwoje zaskoczonych elfow przykleka przy nim, nie slyszy ich, chociaz widzi poruszajace sie usta. Ci, ktorzy sa w stanie chodzic, zblizaja sie. "Odejdzcie!" Chce krzyczec, jednak nie jest w stanie wydobyc z siebie slow, tylko dziki skowyt zagonionego w pulapke zwierzecia. Ciemnosc.

- Co teraz? - elf wyciaga dlonie w kierunku malenkiego ogniska. Obozowisko nie jest wielkie, pozostalo ich mniej niz dwadziescioro. Ci, ktorym udalo sie wyjsc z zasadzki niemal bez szwanku, opiekuja sie ciezej rannymi towarzyszami. Minely dwa dni, a zapasy juz niemal sie skonczyly, brakuje jedzenia, brakuje futer. Tylko dwa dni i troje martwych - Co zrobimy?
Zimne oczy sa jak zawsze beznamietne, usta elfki wykrzywia pozbawiony wesolosci, cyniczny usmiech. - Zdobedziemy jedzenie.  
- Co bedzie z nami? - pytanie przez chwile zawisa w powietrzu, a spojrzenia obojga przenosza sie na zawinietego w skory, spiacego niespokojnie gnoma. Glosy staja sie cichsze. Zlewaja sie, tak, ze nie mozna rozroznic, kto zadaje pytanie, a kto odpowiada - Przetrwamy.
- Jak dlugo? - Platki sniegu wiruja, opadajac na niewielki oboz skryty posrod wiekowych drzew. Przy swietle ksiezyca grupka postaci krzata sie niemal w milczeniu. Mimo druzgocacej kleski, w sercach ich tli sie iskierka nadziei.
- Tak dlugo, jak tylko zdolamy...
Ostatnio zmieniony 11 paź 2013 21:22 przez Ulav, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Paulie
Posty: 527
Rejestracja: 12 lut 2009 21:15
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Upadek Komanda Scoia'tael

Post autor: Paulie » 11 paź 2013 19:47

:mrgreen:
Great things are possible when one man's wisdom and an hour's effort are combined.
A sound offense has the power of roaring water, it fills every hole in an opponent's defenses.


<@thran> jakby postac miala byc odbiciem gracza sin gralby w kz

Buluar
Posty: 607
Rejestracja: 12 lut 2009 21:49

Re: Upadek Komanda Scoia'tael

Post autor: Buluar » 11 paź 2013 19:50

Fajnie macie. Ja w sumie moge zostac pluszowym ogrem ala shrek, ale ciekawe co wymysli Daggerro i spolka.
Każde społeczeństwo dzieli sie na trzy warstwy. Ludzi nieruchomych, ludzi ruchomych i tych, którzy poruszają innymi.

Abraham Lincoln

Awatar użytkownika
Ethel
Posty: 211
Rejestracja: 14 lut 2009 09:15
Lokalizacja: Warszawa

Re: Upadek Komanda Scoia'tael

Post autor: Ethel » 11 paź 2013 19:55

Pipek Mistrz!
"-Jeśli chcecie ją skrzywdzić - rzekł - najpierw będziecie musieli zabić mnie.
Jego słowa wyraźnie ucieszyły pana Vandemara.
- W porządku - rzekł. - Dzięki.
- Ciebie też skrzywdzimy."

Auger
Posty: 25
Rejestracja: 26 mar 2009 09:27

Re: Upadek Komanda Scoia'tael

Post autor: Auger » 11 paź 2013 19:59

Uwazam to za ciekawa "probe". Zobaczymy jak przyjmie to spolecznosc Arkadii. Trzymam kciuki!

Tyg

Re: Upadek Komanda Scoia'tael

Post autor: Tyg » 11 paź 2013 20:09

Wiecie ze nie gadam na forum. Ale to..
Chapeau bas!
Czapki z głów!

Awatar użytkownika
Miuosh
Posty: 408
Rejestracja: 16 maja 2009 18:31
Lokalizacja: JaworznoCity

Re: Upadek Komanda Scoia'tael

Post autor: Miuosh » 11 paź 2013 20:47

Bardzo nie lubię jak ktoś jest fajniejszy ode mnie :(
Pipek Mistrz.
Ogre!

Veiro
Posty: 46
Rejestracja: 13 cze 2013 18:40

Re: Upadek Komanda Scoia'tael

Post autor: Veiro » 11 paź 2013 22:44

Inicjatywa, inicjatywa. Ale napisz jakas sage, chetnie poczytam. :)

Awatar użytkownika
Sgroz
Posty: 7
Rejestracja: 05 wrz 2010 15:05
Lokalizacja: Włocławek / Poznań

Re: Upadek Komanda Scoia'tael

Post autor: Sgroz » 11 paź 2013 23:08

Też nie wypowiadam się na forum - ten tydzień jest chyba moim najbardziej aktywnym od ... ekhm, zawsze. W każdym razie - inicjatywa na pięć, opis inicjatywy na pięć i podbije tutaj pod notkę Veira - Pipek, ty olej MUDy ciepłym moczem, pojedź w góry do jakiejś chatki, zamknij się w niej na trzy miesiące i napisz jakąs sage. Bo czyta sie to to cholernie przyjemnie.

A żeby nie było za słodko - elitarki są przepakowane.

Grrid
Posty: 157
Rejestracja: 15 lut 2009 20:05

Re: Upadek Komanda Scoia'tael

Post autor: Grrid » 11 paź 2013 23:35

Jakie to słodkie, nasz Ulavku cudowny.


Ah... jeszcze zrób 5 eventów, napisz kolejne 3 historyjki o uciśnionych, 2 akcje na kwejku i będzie po staremu, z propagandą.


* Notka ma charakter prześmiewczy i nie jest stanowiskiem gildii KGKS a jedynie prywatnym zdaniem autora.
Ostatnio zmieniony 11 paź 2013 23:44 przez Grrid, łącznie zmieniany 2 razy.

ODPOWIEDZ