Opowieści i rozmowy zapaleńców o broni i zbrojach

Forum Logi i Opowieści.
Awatar użytkownika
Airhil
Posty: 225
Rejestracja: 25 paź 2016 19:49
Lokalizacja: Køge

Re: Opowieści i rozmowy zapaleńców o broni i zbrojach

Post autor: Airhil » 01 mar 2018 10:33

Dwoma sztyletami by się nie dało? Znaczy miecza na przykład. Co do innych broni, nie jestem w stanie sobie wyobrazić...
Miau.

Awatar użytkownika
Raenn
Posty: 97
Rejestracja: 01 sty 2016 16:27
Lokalizacja: Kraków/Toruń

Re: Opowieści i rozmowy zapaleńców o broni i zbrojach

Post autor: Raenn » 01 mar 2018 10:43

Taki offtop:
- Ta sztuka z dwoma nożami to świetna rzecz, ale czy przypadkiem nie byłoby lepiej po prostu zastrzelić szermierza z łuku, nim zdoła podejść na tyle blisko, żeby użyć miecza?
- O tak, Willu. Z pewnością byłoby znacznie lepiej. Co jednak zrobisz, jeśli akurat pęknie ci cięciwa?
- Pewnie spróbuję uciec i ukryć się.
- A jeśli nie będzie dokąd uciec? Wyobraź sobie, że za plecami masz przepaść. Jeszcze krok i po tobie. Cięciwa twojego łuku właśnie pękła, a przed sobą masz groźnego przeciwnika uzbrojonego w miecz. Cóż wtedy?
- No tak, pewnie wtedy musiałbym walczyć.
- Otóż to. Unikamy walki wręcz, jeśli to tylko możliwe. Czasem jednak bywa, że nie ma innego wyboru, więc jednak lepiej być przygotowanym, prawda?
- Pewnie tak - przyznał Will. Do rozmowy znów wtrącił się Horace:
- A co, jeśli trafi się topornik?
- Topornik?
- No właśnie. Człowiek uzbrojony w topór. Czy wasze noże przydają się na coś w starciu z przeciwnikiem, który wyposażony jest w topór bojowy?
- Nie radziłbym nikomu stawać przeciw bojowemu toporowi, mając do dyspozycji tylko dwa noże.
- To co mam robić? - spytał Will.
- Masz go zastrzelić.
- Ale nie mogę. Pękła cięciwa.
- No to uciekaj, schowaj się gdzieś.
- A przepaść? - zaoponował Horace. - Za plecami ma urwisko, a przed sobą groźnego topornika.
- I co teraz ze mną? - nalegał Will.
- Skacz do przepaści. Tak będzie prościej i schludniej.
Zweihandera czy innego greatsworda też raczej bym nie radziła parować nożami.
Warto też zwrócić uwagę na wysokie parowanie strażnika, które też mnie zawsze niezmiernie bawiło.

Awatar użytkownika
Airhil
Posty: 225
Rejestracja: 25 paź 2016 19:49
Lokalizacja: Køge

Re: Opowieści i rozmowy zapaleńców o broni i zbrojach

Post autor: Airhil » 01 mar 2018 10:50

Raenn <3

EDIT: Chociaż czysto teoretycznie, jeśli dana osoba byłaby bardzo zwinna, gdyby uniknęła tego topora, to może udałoby jej się zabić topornika... albo zginąć nieco później, prawda?
Ostatnio zmieniony 01 mar 2018 10:56 przez Airhil, łącznie zmieniany 1 raz.
Miau.

Vonir
Posty: 53
Rejestracja: 25 lis 2017 01:39

Re: Opowieści i rozmowy zapaleńców o broni i zbrojach

Post autor: Vonir » 01 mar 2018 10:54

W obronie realizmu zamieniłbym spece miecznika i strażnika. Jakoś bardziej widzę zamaszysty cios partyzaną lub halabardą a wytrącanie broni mieczem.

Awatar użytkownika
Raenn
Posty: 97
Rejestracja: 01 sty 2016 16:27
Lokalizacja: Kraków/Toruń

Re: Opowieści i rozmowy zapaleńców o broni i zbrojach

Post autor: Raenn » 01 mar 2018 11:13

Widzę wytrącenie szpadą czy rapierem. A takim flambergiem czy claymore nie bardzo.

Airhilu: Musiałaby bardzo blisko podejść, a na to szanse w prawdziwym pojedynku byłyby minimalne. Lepszym pomysłem byłoby już chyba rzucenie nożem i szybka szarża z drugim.

Ogólnie jedno, dwa trafienia i... po wszystkim, jeśli chodzi o większość pojedynków, pomijając wielkie szyki z tarczami i w puszkach. Walka była rozstrzygnięta błyskawicznie, bo ile cisów zdołasz sparować? Można pooglądać jakieś filmiki z hema, zwarcia najlepszych zawodników do pierwszego ciosu są bardzo krótkie. A jak ktoś ci utnie choćby palec, to wrzaśniesz z bólu i pewnie upuścisz broń, więc...

Awatar użytkownika
Eltharis
Posty: 124
Rejestracja: 22 lip 2014 23:39

Re: Opowieści i rozmowy zapaleńców o broni i zbrojach

Post autor: Eltharis » 01 mar 2018 11:40

Ciekawa analiza walki małym mieczem przeciw dwuręczniakowi: Smallsword vs Zweihander.

Wynika z tego, że dałoby radę, ale łatwo by nie było.

EDIT:
Swoją drogą uważam za dosyć głupie, że na Arce miecznik w wersji fechtunkowej/duelowej, z mieczem jednoręcznym i lewakiem/puklerzem, nie może używać broni wyłącznie kłutych (chyba, że nie chce mieć specjala). Może jestem w błędzie - tu zwracam się do ekspertów - ale wydaje mi się, że w tej kombinacji bronie kłute były popularne.

Awatar użytkownika
Raenn
Posty: 97
Rejestracja: 01 sty 2016 16:27
Lokalizacja: Kraków/Toruń

Re: Opowieści i rozmowy zapaleńców o broni i zbrojach

Post autor: Raenn » 01 mar 2018 12:02

Zweihandery miały dwa główne zastosowania, wśród których faktycznie nie ma pojedynków. Pierwsze - w formacji - łamanie szyku pikinierów (takim wielgachnym mieczem drzewce łatwo rozgarnąć i połamać). Drugim zaś była obrona przed wieloma przeciwnikami - jeden strażnik z takim mieczem byłby w stanie dość długo powstrzymywać kilku wrogów przed przekroczeniem wąskiego mostu. Nie znalazłam na nic w tym stylu odpowiedniego filmiku nigdy, a najlepszy jaki widziałam i pokazuje mniej wiecej o co chodzi, to ten: https://www.youtube.com/watch?v=ht6h0rYJlLI

Brakuje jednak elementu wąskiego przejścia, co naszego miecznika stawia na przegranej pozycji.

Eltharisie, masz absolutną rację. Już od dawna chodzi mi po głowie, że ten zawód powinien być... rozdzielony na dwa. Jeden i drugi styl walki - tzn machanie wielkim mieczem i ciupanie rapierem mają ze sobą dość mało wspólnego. Rębajło (jakby jednak dorzucić topory?)/miecznik i zwadźca/szermierz mogłyby w ten sposób oddzielnie funkcjonować. :roll:

Jasko
Posty: 46
Rejestracja: 06 sty 2012 11:17

Re: Opowieści i rozmowy zapaleńców o broni i zbrojach

Post autor: Jasko » 01 mar 2018 12:23

Orrgar pisze:Bron dwureczna czy to topor czy to miecz czy to mlot sluzyl i byl skonstruowany by miazdzyc by miazdzyc puszke i wszystko co pod nia.
Do tego te bronie byly praktycznie calkowicie tepe co tez o czyms swiadczy. Srodek ciezkosci mialy na szczycie by nadawac wiekszego pedu i sile ciosom.
Wystarczylo ze solidnie siadlo na obojczyk i plyta cala wgieta ale obojczyk juz niekoniecznie.


Nadziak dlatego zabroniono i wycofano z wojen bo odznaczal sie cholerna smiertelnoscia na polach bitew. bo wbijaj kolec w punkt i przebijal wlasnie plyte jako praktycznie jedna z niewielu broni do tego zostal wlasnie stworzony.
Orrgar: a wszyscy wiedza ze 'zbyt duza smiertelnosc', zwlaszcza wrogow w wojnie to problem... moim skromnym zdaniem mlot nie mial tylko miazdzyc, ale rozbijac i przebijac - zerknij sobie chociazby na https://pl.wikipedia.org/wiki/Młot_lucereński. Bijak bardzo czesto mial kolec/kolce czy tez dziob - wlasnie po to zeby przebic zbroje, gdyby tylko miazdzyl to musialbys taki napiersnik czy kirys sprasowac niemal na polowe zeby faktycznie zrobic jakas krzywde jej wlascicielowi - lekkie wklepanie po prostu zostaloby zamortyzowane przez wysciolke zbroi, czy spodni kaftan - a zeby "sprasowac" zbroje plytowa to musialbys chyba poprosic jej wlasciciela zeby ustawil sie miedzy twoim mlotem a kowadlem, ewentualnie jakims drzewem czy czyms co by posluzylo za takowe kowadlo.

Awatar użytkownika
Eltharis
Posty: 124
Rejestracja: 22 lip 2014 23:39

Re: Opowieści i rozmowy zapaleńców o broni i zbrojach

Post autor: Eltharis » 01 mar 2018 12:41

Raenn pisze:Już od dawna chodzi mi po głowie, że ten zawód powinien być... rozdzielony na dwa. Jeden i drugi styl walki - tzn machanie wielkim mieczem i ciupanie rapierem mają ze sobą dość mało wspólnego. Rębajło (jakby jednak dorzucić topory?)/miecznik i zwadźca/szermierz mogłyby w ten sposób oddzielnie funkcjonować. :roll:
Zgadzam się całkowicie. Nawet z samej dyskusji tutaj można zauważyć, że topory i miecze dwuręczne pojawiają się często razem, wykorzystywane w podobnym celu i raczej jako broń na polu bitwy. Czy to do radzenia sobie z ciężkim pancerzem czy do łamania formacji. Tutaj standardowy miecznik z dodatkiem toporów byłby w sam raz. Możnaby mu odrobinę obciąć defy, specjalowi dać dwa tryby - ten co jest, do walki z grupą przeciwników (trochę jak na filmiku, który podesłałaś) i drugi, ignorujący część pancerza i potencjalnie parowanie, do walki z ciężkozbrojnym przeciwnikiem. Byłaby to ciekawa alternatywa dps do fanatyka.

Z kolei szermierzowi można by dać odrobinę duala (do walki lewakiem/sztyletem w drugiej ręce) i odrobinę tarczownictwa (coby zachęcić do korzystania z puklerzy).

Wrzucenie dwuręcznych mieczy (brak duala i tarczownicta, specjal z mieczy ciętych) i fechtunku (wysokie parowanie i uniki) do jednego zawodu przypomina walkę Arya Stark vs Brienne of Tarth, tylko przy założeniu, że każda z pojedynkujących się walczy tym samym stylem, tylko akurat dobyła innej broni.

Nigdy nie walczyłem mieczem. Może ktoś kompetetny się wypowie i oświeci mnie, że jednak broń o rzędy wielkości inna, ale jednak techniki walki podobne?

Awatar użytkownika
Raenn
Posty: 97
Rejestracja: 01 sty 2016 16:27
Lokalizacja: Kraków/Toruń

Re: Opowieści i rozmowy zapaleńców o broni i zbrojach

Post autor: Raenn » 01 mar 2018 13:13

Szermierzowi dałabym też możliwość trenowania sztyletów oczywiście. To powinien być zawód bardzo dobry w pojedynkach... taki... nożownik, jeszcze lepszy solo ale bez ukrywania. :lol:

Drugim trybem walki moim skromnym zdaniem, jeśli nie podpinać toporów, mógłby być właśnie mordschlag. I ciężko o zamaszystość, i większa krzywda dla opancerzonego. Kurcze. Tak, tak, strasznie on mi się marzy. Mogę oddać za niego nawet trochę defów.

Też nigdy profesjonalnie nie walczyłam (chyba, że liczyć pojedynki na piankowe miecze w Ikei), za to troszkę czytałam (pewnie za mało żeby się mądrzyć) wiec nie wiem, ale się wypowiem - szkoła walki mieczem dwuręcznym i "zwykłym" jednoręcznym jest podobna, widać sporo analogii. Schody zaczynają się przy rapierach, szpadach czy nawet szablach, z którymi właśnie widziałabym hipotetyczny drugi zawód. Chyba, że w praktyce wygląda to inaczej, niż z mojej analizy obrazków i wątpliwych wniosków.

ODPOWIEDZ