O wierze się nie dyskutuje

Forum Logi i Opowieści.
Awatar użytkownika
Kathala
Posty: 1
Rejestracja: 24 wrz 2019 07:13

O wierze się nie dyskutuje

Post autor: Kathala » 21 paź 2019 07:22

Życie na każdym kroku daje Ci pstryczka w nos. W tym przypadku udowadnia, że z prostym wyspiarzem o religii nie powinno się wdawać w dysputy.

***************
Kathala mowi: Lato ma sie ku koncowi, wkrotce nadejdzie jesien, pozniej zima..
Kathala wzdycha.
Kathala mowi cicho: Rozwazam przezimowanie w Val'Kare.
Ocierasz pot z czola.
Mowisz: Ja tam wciaz czuje owe lato.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek nadymajac sie poswistuje glosno.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi macha skrzydlami szybko, wyraznie ucieszony.
Kathala marszczy z namyslem brwi.
Mowisz do Kathali: Przezimowanie w Val'kaere.
Kiwasz glowa z namyslem.
Kathala kiwa glowa.
Mowisz: Jak ktos nie nawykly do nieco surowszego klimatu, to wcale mnie to nie dziwi.
Kathala mowi: Przez moja.. podroz zaniedbalam nieco skladanie ofiar Swietym Smokom, co kaplanka raczyla mi.. brutalnie wypomniec. Chcialam sie skupic na modlitwie.
Mowisz: Choc jesien i zimy na kontynencie i tak sa zwykle lagodne.
Kiwasz glowa ze zrozumieniem.
Mowisz: Rozumiem.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek rozklada skrzydla na boki i podskakuje dziwacznie.
Mowisz: No to opowiedz mi o tych smokach.
Zamawiasz kufel pienistego, krolewskiego piwa, placac 19 miedziakow.
Spogladasz z zainteresowaniem na Kathale.
Kathala spoglada na ciebie.
Mowisz: A, tak warunek...
Rozjasniasz na chwile swa surowa twarz usmiechajac sie nieznacznie.
Mowisz: Jak brzmi?
Kathala zagryza z rozbawieniem wargi.
Kathala mowi do ciebie: Hm. Jakos.. dziwnym trafem dzis nic nie przychodzi mi do glowy.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi pochyla sie lekko i rozdziera dziob w czyms, co chyba jest radosnym grymasem.
Mowisz: Ach, czyli po prostu lubisz dramatyzm.
Kathala glaszcze z namyslem szafirowopiorego rajskiego cudowronka.
Rozjasniasz na chwile swa surowa twarz usmiechajac sie.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek stroszy piora.
Mowisz: Rozumiem.
Kathala mowi do ciebie: Moze odrobine.
Mowisz ze zrozumieniem: Zdarza sie.
Kathala mowi z namyslem: O Swietych Smokach.. zatem...
Kathala drapie sie w ucho.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek rozklada skrzydla dookola glowy, puszac sie dostojnie.
Mowisz: Moze nie o wszystkich na razie.
Mowisz: Bo domyslam sie, ze to by byla dluga historia.
Kathala mowi do ciebie: Moze wpierw o ogol sie nieco zaczepimy.
Mowisz do Kathali: Ale wierzysz w jakiegos konkretnego?
Hmmmmm...
Kathala mowi do ciebie: Mam nadzieje, ze slyszales, ze wyznawcy Swietych Smokow gleboko wierza, ze to wlasnie one stoja za dzielem stworzenia.
Kiwasz glowa powoli.
Mowisz: Zdaje sie, ze cos takiego sugerowal Nahazir w naszej ostatniej rozmowie.
Kathala kiwa glowa.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek swiergocze halasliwie.
Kathala mowi: Dobrze sugerowal.
Mowisz: Choc mi sie smoki zawsze kojarzyly z dzielem zniszczenia a nie stworzenia.
Kathala mowi do ciebie: Faktycznie, patrzac na smoki, mozna tak pomyslec. I to takoz nie jest mylne kojarzenie.
Drapiesz sie w brode.
Mowisz: Mow dalej.
Marszczysz z uwaga brwi.
Kathala mowi do ciebie: Bo skoro stworzyly swiat i wszystko co w nim istnieje, to nalezy on do nich. Wiec rownie dobrze, moga to wszystko w mig odebrac.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek rozklada skrzydla na boki i podskakuje dziwacznie.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi wpatruje sie gdzies intensywnie.
Kathala mowi do ciebie: Ot i masz juz nakreslony ogol. Nie ma w tym nic skomplikowanego.
Kathala usmiecha sie prostodusznie.
Marszczysz bez przekonania czolo niczym wody oceanu w czasie huraganu.
Kathala mowi: Mi... szczegolnie mile sa dwa smoki. Adamantite i Zerrikanteremnt. Aczkolwiek nie zdecydowalam sie jeszcze, ktoremu z nich chce poswiecic zycie.
Kathala wzdycha.
Kathala mowi marudnie: Co rowniez kaplanka raczyla mi wypomniec, ze zwlekam. Winnam byla dokonac wyboru juz cztery lata temu.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek wierci sie z zaciekawieniem.
Mowisz: Tego drugie cos kojarze... To chyba wyjatkowo niszczycielska bestia w tej waszej religi?
Pocierasz czolo z namyslem.
Kathala mowi do ciebie: To stworzyciel calej Zerrikanii. Patron wojowniczek.
Kiwasz glowa ze zrozumieniem.
Mowisz: A Adamntite?
Kathala mowi do ciebie: To pierwszy ze smokow. Stworzyciel swiata, Pan wszelkiej wiedzy i madrosci.
Mowisz: A wiec mamy na szali... albo zerrikansa nimsza albo ksiega.
Rozjasniasz na chwile swa surowa twarz usmiechajac sie nieznacznie.
Kathala kiwa glowa.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi wierci sie niespokojnie.
Kathala mowi do ciebie: Moja matka byla nauczycielka. Bardzo chciala i nawet poczynila ku temu kroki bym sama zostala kaplanka. Ale..
Kathala spoglada gdzies.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek rozklada skrzydla i trzepocze nimi.
Mowisz: Widac to. Ale mow dalej.
Spogladasz z zainteresowaniem na Kathale.
Kathala mowi do ciebie: Ale mnie zew pcha poza Zerrikanie. Pcha mnie w dalekie krainy. Pcha mnie... - kobieta mimowolnie zaciska piesci na krawedzi stolika - pcha mnie w poszukiwaniu smokow, by odnalezc je i chronic.
Kathala oddycha pelna piersia.
Kaszlesz sucho.
Kathala mowi ciezko: Nie potrafie dlugo usiedziec w jednym miejscu. Moja siostra miala zostac wojowniczka, ba, nawet zostala.
Mowisz mrukliwie do Kathali: To nie bedzie latwe zadanie.
Kathala mowi do ciebie: Sciezka wojowniczki nigdy nie jest prosta. Gdybym chciala jednak prostego zycia.. zostalabym wsrod ksiag.
Czujesz, ze troche chce ci sie pic.
Mowisz do Kathali: Te cale...
Machasz reka energicznie.
Mowisz do Kathali: Poszukiwanie smokow...
Kathala spoglada pytajaco na ciebie.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek stroszy piora.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi przekrzywia ciekawsko glowke.
Mowisz do Kathali: Po mojemu tu i wiedza bedzie tez potrzebna.
Kathala usmiecha sie mimowolnie.
Kathala mowi do ciebie: Wiedze zawsze mozna nabyc. Jesli jednak w walce nie wprawialam sie od najmlodszych lat.. nigdy nie dorownam siostrze.
Kathala kreci lekko glowa.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek rozklada skrzydla i trzepocze nimi.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi przekrzywia ciekawsko glowke.
Mowisz do Kathali: Choc jesli zamierzastac stawac na drodze smokobojcom i druzynie zlozonej z krasnoludow, no to, jesli nie bedziesz znac zadnych urokow i czarow, to zaiste lepiej miec i dwudziestu takich Zerinkartmetow po swoje stronie.
Kathala krzywi sie lekko.
Chrzakasz krotko.
Kathala mowi cicho: Ci co krzywdza smoki.. czynia najgorsza rzecz w ich zyciu. Nijak, zadne inne bostwo im nie pomoze, gdy przyjdzie do ich ostatniej godziny.
Marszczysz z przekasem brwi.
Kathala mowi cicho: A Zerrikanteremnt... nie wpusci ich do krainy snu. Beda sie potepieni tulac po wiecznosc.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi klapie dziobem kilkukrotnie, wydajac z siebie krotkie skrzeczenie.
Na surowej, ogorzalej od slonca twarzy Kathali pojawia sie waski, zagadkowy usmiech.
Mowisz: Znam znacznie gorsze rzeczy tak po prawdzie.
Kathala spoglada mimowolnie na ciebie.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek puszy piora na szyi, swiergoczac donosnie.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi stroszy piora.
Zamawiasz miske zupy rybnej z kawalkami morskich mieczakow, placac 15 miedziakow.
Po chwili otrzymujesz i zjadasz zamowiona potrawe.
Oblizujesz sie powoli.
Kathala mowi pytajaco do ciebie: Na przyklad?
Mowisz do Kathali: Nawet ta zupa jest dzis gorsza... Rozwodniona i bez smaku.
Krzywisz sie kwasno.
Kathala mowi do ciebie: Porownujesz zabicie Swietej istoty do zupy z owocow morza?
Kathala unosi brwi w niemym gescie zdumienia.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi wpatruje sie gdzies intensywnie.
Mowisz z powaga do Kathali: W niej tez sa trupy.
Mowisz do Kathali: Ha, spojrz jeno na tego malza!
Wskazujesz na stolik.
Kathala mowi do ciebie: Ponownie zatem spytam - porownujesz zabicie Swietej istoty, tworcy swiata... do wylowienia owocow morza, ktorym para sie zapewne co drugi skelliganin?
Mowisz do Kathali: I te posiekane dorsze...
Kathala mowi do ciebie: Jaka zatem kare przewiduje... Wasz bog za zabicie malza?
Smiejesz sie rykliwie.
Mowisz do Kathali: Trzeba go potem zjesc.
Kathala wydaje z siebie dlugie hmmmmm...
Mowisz do Kathali: I smoki nie stowrzyly swiata, nie daja zycia. Chyba ze innym smokom.
Kathala mowi do ciebie: Zda sie nie narzucam Ci swojej wiary, tedy nie wmawiaj mi, ze moja jest nieprawdziwa.
Kathala krzyzuje rece na piersi, daja do zrozumienia, ze jej zerrikanska duma zostala wlasnie mocno urazona.
Mowisz do Kathali: Zycie daja jeno mezczyzne do spolki z kobieta, jak Modron Freyja przykazala. - Wyspiarz wylawia z zupy palcami jakies smakowite zyjatko morskie i pozera je, oblizujac powoli palce.
Kathala przewraca oczami.
Kathala mowi do ciebie: Alez oczywiscie, ze nowy czlowiek rodzi sie dzieki pieknemu polaczeniu mezczyzny i kobiety.
Kathala mowi do ciebie: Jednak tchnienie w taka.. skorupe swiadomosci. Tchnienie w nia osobowosci, ktora potem moze rozwijac, to juz sprawka bostw. I na pewno wasza kaplanka doskonale o tym wie.
Mowisz: Bardzo dobrze gdy jest ono piekne, ale znane mi sie i mniej piekne przypadki.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi otrzepuje sie gwaltownie.
Kiwasz glowa powoli.
Mowisz: Zapewne modron Vadria by sie z toba zgodzila w owej kwesti.
Kathala mowi do ciebie: Sam moment.. powstawania zycia w lonie kobiety wciaz jest niezbadany. Nikt nie moze potwierdzic co za tym wszystkim stoi. I nikt nie moze zaprzeczyc, ze stoja za tym tajemnicze sily.
Kathala mowi chmurnie: Nie sadziles chyba, ze uwazam, ze ludzie rodza sie ze smoczego jaja?
Kathala spoglada ciezko na ciebie.
Smiejesz sie.
Mowisz: Nie znam tej waszej religii.
Mowisz: Po prostu smoki tworzace swiat... No nie kleja mi sie.
Siedzacy na lewym ramieniu Kathali szafirowopiory rajski cudowronek poprawia dziobem piora na ogonie.
Kathala mowi do ciebie: Nastepnym razem zatem chetnie wyslucham w jaki sposob powstal swiat wedlug Waszych wierzen.
Mowisz: Swiatynie w Val'kare widzialem, pospiesznie rzucilem okiem na tutyly niektorych ksiag w bibliotece miejskiej i tyle.
Spogladasz przeciagle na Kathale.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi otrzepuje sie gwaltownie.
Mowisz do Kathali: Opowiem ci nawet teraz.
Kathala mowi do ciebie: Wiara ma to do siebie, ze nie musi byc poparta zadnymi faktami. Z wiara sie nie kloci, o wierze sie nie dyskutuje. Slyszalam ostatnio, od pewnego krasnoluda, ze wiara jest jak.. hm..
Kathala chrzaka cicho.
Chrzakasz z powaga.
Kathala mowi do ciebie: Ze wiara jest tylna czesc ciala na ktorej siedzisz i kazdy ma swoja.
Spogladasz z zainteresowaniem na Kathale.
Kathala mowi z namyslem: Zda sie uzyl slowa "rzyc".
Mowisz: To akurat prawda, w duzej czesci, bo niektorzy w nic nie wierza.
Mowisz do Kathali: Ale mialem opowiedziec o stworzeniu swiata, wedlug Wyspiarza.
Kathala kiwa glowa.
Mowisz: Takze wiec...
Kathala mowi do ciebie: Opowiesc, za opowiesc.
Chrzakasz mocno.
Zaczynasz snuc swoja opowiesc.
Mowisz niewinnie do Kathali: Najpierw byly tylko morze, i w tymu morzu zyl Wielki Wegorz...
Kathala unosi brwi w niemym gescie zdumienia.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi skrzeczy cichutko z zadowoleniem.
Kathala mowi do ciebie: Naigrywasz sie ze mnie Galardzie?
Mowisz niewinnie do Kathali: I zyl tak latami... I bylo mu nieco smutno...
Machasz reka uspokajajaco.
Mowisz: Daj dokonczyc!
Kathala wzdycha ciezko.
Rozjasniasz na chwile swa surowa twarz usmiechajac sie niewinnie.
Kathala kiwa glowa sceptycznie.
Mowisz niewinnie do Kathali: Wiec prul fale i glebiny morskie w poszukiwaniu... Jakiejs... dlugoogoniastej wegorzycy.
Kathala namysla sie nad czyms podpierajac lokcie na stoliku.
Mowisz niewinnie do Kathali: Ale trafil jeno na Wielka Meduze.
Kathala zaczyna sie tobie przygladac swidrujacym spojrzeniem, rysy jej twarzy staja sie ostrzejsze. Masz wrazenie, ze czyta w twoim umysle jak w otwartej ksiedze.
Z odwaga spogladasz w oczy Kathali.
Chrzakasz z powaga.
Mowisz niewinnie do Kathali: Coz bylo robic... Meduza tez baba, wiec kopnal sie po kwiaty i rum....
Mowisz niewinnie do Kathali: No i dalej to sie juz potoczylo.
Konczysz snuc swoja opowiesc.
Kathala zalamuje sie calkowicie.
Siedzacy na twoim lewym ramieniu Kambi odwraca glowe.
Kathala spoglada ciezko na gore.
Smiejesz sie.
Kathala mowi blagalnie: Prosze tylko.. o jedno.. dmuchniecie... ogniem... Teraz. Blaaaagam.
Siegasz do pasa po duzy skorzany buklak i pijesz z niego troche rumu.
Mowisz: Moge dmuchnac, ale nie wiem czy to az ogien bedzie.
Ocierasz usta wierzchem dloni.
Mowisz do Kathali: Innym razem moze ci opowiem prawdziwa historie.
Mowisz: Znaczy sie o naszych wierzeniach.
Kathala mowi do ciebie: O, trzymam Cie za slowo. Jesli i tym razem zrobisz sobie ze mnie smutny zart.. nie recze za siebie.
Mowisz: Bede smiertelnie powazny.

ODPOWIEDZ