Nilfgaard

Wszelkie pomysły dotyczące Arkadii.
Awatar użytkownika
Vigdis
Posty: 5
Rejestracja: 17 sty 2018 15:23

Nilfgaard

Postautor: Vigdis » 17 sty 2018 15:59

Cześć! :)

Jestem stosunkowo nowym graczem, zaś życiu na forum przyglądam się raczej biernie. Postanowiłam jednak, w końcu, poruszyć temat, który mnie nurtuje. Czytając ten post, jak i odpowiadając na niego, proszę Was, byście brali poprawkę na 3 sprawy:
a) oceniam sytuację głównie na podstawie mojej wiedzy o świecie Sapka, nie Arkadii samej w sobie,
b) stwierdzenia "to już było" czy "ktośtam już o tym mówił" nie do końca będą w moim przypadku celne, skoro jestem paromiesięcznym graczem.
c) ostatnie czego chcę, to wywołać gównoburzę. Przyznaję się do swojej niewiedzy, ale dzielę spostrzeżeniami. Liczę na spokojną wymianę zdań. :)


Żeby nie było, forum przekopałam. I zdziwiła mnie mikrusia ilość informacji.

Do meritum.

Szokuje mnie nieco, że skoro w zasadzie cała saga opiera się na dość jasnym w odbiorze konflikcie, to MUD nie odwzorowuje tego podziału. Padły kontrargumenty, że gdyby powstała gildia dla Nilfgaardczyków, równowaga w świecie byłaby zagrożona. Osobiście uważam, że niekoniecznie, ale chciałabym poznać zdanie wieloletnich graczy, którzy mogą się wypowiedzieć w tym temacie z szerszej perspektywy. Z przyjemnością je poznam i włączę się do dyskusji. :)



Moje spostrzeżenia:

1. Komando + Nilfgaard, kwestia mudowa

Główną obawą wśród graczy jest to, że gdyby taka gildia powstała, zawiązałaby zbyt silny sojusz z Komandem, co zachwiałoby balansem świata. Dwie sprzymierzone gildie to na pewno gorszy przeciwnik niż jedna, to fakt. Pytanie brzmi jednak: czy osoby, chcące stanąć po tej stronie konfliktu, nie zakładają z premedytacją postaci nieludzkich, tylko po to, by móc kiedyś starać się do Komanda? Mimo że, przykładowo, wolałyby grać człowiekiem i dołączyć do wojny jako Nilfgaardczyk? Mam nadzieję, że moja myśl jest zrozumiała. Wymuszone przerzucenie sił do jednej z gildii, z racji braku wyboru.



2. Komando + Nilfgaard, kwestia klimatyczna

Więź miedzy jednymi i drugimi, w sadze, jest niezaprzeczalna. Jednak to Enid an Gleanna idzie na układ z Cesarzem, w nadziei o utworzenie wolnego państwa.

"- Dla dobra powszechnego - oświadczył - i dla pokoju uznam autonomię Dol Blathanna. Ale nie jako królestwa, lecz jako księstwa. Warunkiem jest, by księżna Enid an Gleanna złożyła mi hołd lenny i zobowiązała się do zrównania ludzi i elfów w prawach i przywilejach. "

Wielokrotnie padają stwierdzenia, że elfy to takie Pokolenie Kolumbów trochę; partyzantka silna, choć raczej dość rozpaczliwa. Dlaczego zatem połowa Ishtar trzęsie pupą przed Komandem, które coraz bardziej przypomina regularną armię? Czy tylko mnie to kole w oczy?

Osoby grające w tej gildii proszę o spokój i niehejtowanie mnie w tym momencie. :D Wypracowanie silnej gildii zasługuje na szacunek wszystkich jej członków. W tym podpunkcie rozważam to jedynie z punktu widzenia klimatu.

Zaznaczam też, że nie mam pewności co do umiejscowienia Muda w konkretnym czasie, w książce. Ale nadal charakter tej współpracy pozostaje taki sam. Czy to jawna współpraca z Emhyrem, czy skryta, pod pozorami uległości wzgledem Demawenda. Poprawcie mnie, proszę, jeśli się mylę. Nie pamiętam tego tak na 100%.



3. Kwestie wyboru gildii

Być może starzy gracze już dawno zapomnieli jakie to uczucie. Ja jednak, zakładając postać, chcąc od razu kierować ją ku jakiejś frakcji, poczułam... niedosyt. Ok, jasne, jestem pod wrażeniem ilości gildii. Ale skupiając się tylko na Ishtar, jako człowiek, mam do wyboru:

a) Cech Novigradzki
b) Korsarzy
c) Osadników
d) Biały Kieł
e) Armię Lyrijską

Czy ktoś może wskazać, która z tych gildii, pozwalałaby odgrywać ludzką postać, która gardzi Nordlingami? Z braku laku zmierzam ku Korsarzom, ale oni, tak patrząc klimatycznie, zupełnie nie pasują do rasistowskiej postaci, bo Skellige było cholernie liberalne względem podziału rasowego. Liczyły się inne wartości, które determinowały szacunek wyspiarzy względem obcych.



4. Przewaga Nilfgaardu nad resztą świata

Znowu rozbijamy się o kwestię książkową. Że Imperium powinno budzić grozę, przeć naprzód, zostawiać po sobie tylko pożogę. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że Mud jest grą zatrzymaną w czasie (jak ktoś humorystycznie stwierdził, chyba na fanpage, po Ishtar powinny już jeździć tramwaje). Tutaj ciągle NPCe z północy będą bały się nadchodzącej wojny. Jak i frakcje będą ścierać się ze sobą, to zyskując, to tracąc przewagę. Nigdy nikt nie zajmie żadnego Państwa, nie zmieni biegu historii do tego stopnia, by trzeba było przekodować jakąś część świata. Gdyby Gildia nilfgaardzka istniała, nigdy nie przeforsowałaby pewnych granic.

Nic nie jest dane na zawsze, wszystko zależy od inwencji graczy i statycznie naturalnego rozłożenia sił w czasie. Bo coś jednak pcha ludzi do przyłączenia się do gildii słabszych - rpg? buta? a może właśnie chcęć przeciążenia szali na swoją korzyść?

Po przegrzebaniu się przez zasoby wiki arki widzę, że wielokrotnie ktoś do tej potęgi dochodził, a potem ją tracił. To dla mnie kolejny argument, że obawy o utratę balansu, zanim w ogóle gildia powstanie, są trochę nieuzasadnione.



5. Udział wizów, balans

Niezaprzeczalną potęgą jest też wola wizowstwa. Nie oszukujmy się, że w kwestii technicznej, jedynie oni (wy, jeśli czytacie) mogą czuwać nad ostatecznym balansem świata. Z pewnością nie robią tego żonglując statami wg swojego widzimisię. Ale podjęcie decyzji o wspomnianych gdzieś ograniczeniach dla nieludzi, typu zamknięta brama, mogłoby wiele spraw przesądzić na niekorzyść niektórych stowarzyszeń.

Domyślam się, że wolą wizów jest kwestie fabularne oddać w ręce graczy. Ale to ich decyzje, zmiany techniczne, kierują tak naprawdę losami. Nie sądzę więc, by kiedykolwiek pozwolili na kompletną destabilizację domeny. :) Nawet kochane, ale niegrzeczne dzieci, trzeba czasem utemperować!



6. Nilfgaard i zgodność z kanonem

Gdy po Novigradzie biegają Mutanci Chaosu, a półelfy zdobywają w Imperium przyklask wszystkich ras, możemy swobodnie uznać, że Mud trzyma się kanonu dość połowicznie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to wymieszanie dwóch sprzecznych światów. Gracze ciągle idą na ustępstwa. Mówienie po francusku czy niemiecku w Redanii jest na porządku dziennym. Po prostu przymyka się na to oko, stara utrzymywać klimat tak bardzo, jak to tylko możliwe, ale zostawiając jednak furtkę otwartą na niezgodności.

Jeżeli jesteśmy otwarci na tego typu sytuacje, jeśli większość graczy wykształciła swego rodzaju tolerancję na odstępstwa od kanonu... dlaczego z góry zakłada się, że nowopowstająca gildia musiałaby w 100% trzymać się wersji książkowej? Jasne, twarda podstawa, czyli lokacje, npce, wszelkie opisy, musiałyby się pokrywać z Sapkiem. Ale decyzje polityczne graczy - o ile poparte logicznym tokiem rozumowania - niekoniecznie. Główny kierunek, czyli ekspansja Cesarstwa, jest oczywisty. Ale jako że nigdy to się nie stanie... pozostają tylko "wątki poboczne".



7. Kwestia dodawania gildii, jakichkolwiek

Wiem, że nie w tym rzecz, by namnożyć tyle stowarzyszeń, by w każym siedziała sobie jedna, zadowolona ze swojego szefowania, osoba. Wiem, że proces kodowania gildii to proces czasochłonny, a wizowie (ukłon) i tak robią to totalnie za free. Że wszystko zazębia się ze sobą i żyje w ścisłym systemie. Wiem, że cała społeczność Muda musiałaby na nowo przyzwyczaić się do pewnych porządków, zaktualizować sobie w głowie system polityczny. Domyślam się, że Nilfgaard na początku dostawałby bęcki od wszystkich innych, takie ciężkie życie brzydkiego przedszkolaka. :D

Ale, wybaczcie, nie mogę pojąć, że ktoś podjął się stworzenia gildii, która nie ma ŻADNEGO poparcia w kanonie Sapkowskiego. A jedną z dwóch stron CHOLERNIE WAŻNEGO konfliktu zupełnie się olewa.

I musi stać za tym jakaś bardzo ważna przyczyna, która nam, żółtkom, jest nieznana (przynajmniej ja się za żółtka, póki co uważam i pokornie przyznaję do niewiedzy :) ).



8. Gdyby jednak się dało

Nie wiem na ile czarodziejstwo ma w planach ochotę na rozwijanie obszaru muda. Wydaje mi się jednak, że czy to tworząc nowe tereny, czy korzystając z tych, co są, stworzenie takiego stowarzyszenia miałoby sens. Gildia musi być bardzo konkretną grupą ludzi, nie zgromadzeniem wielu osób, nie krajem czy całą nacją. Gildia musi mieć swoiste uzasadnienie, rację bytu. Cel, zrzeszający tylko garstkę.

Taką grupą mogłby być, przykładowo, Cesarski Wydział do zarządzania Prowicjami Nilfgaardu, raczej papierologia niż wojna. Rzucam z palca, pierwsze co mi teraz przyszło do głowy. Lub jeszcze prościej: jedna brygada, stacjonująca na granicy z Nordlingami. Rpgowo miałaby dość mało siły przebicia, by podejmować ważne decyzje (Emhyr nie wyraził zgody), musiałaby zachowywać się dość grzecznie w realiach muda. Ale pozwalałaby na zrzeszenie graczy, organizację odgrywania postaci, jak i rzecz jasna zdobycie etatu, współudział na arenie politycznej i militarnej na równych zasadach.



9. Po co to wszystko?

W wyobraźni widzę, jak starzy arkowi weterani przewracają oczami czytając moje wypociny. ;) "No i po cholerę?", "Mało ci opcji odgrywania postaci?", "To już było, skończcie wałkować ten temat", "To się nigdy nie stanie". Możliwe, biorę to cały czas pod uwagę. Ba! Niemal za pewnik! Ale chciałam zachęcić do tej dyskusji, bo ewidentnie coś mi umyka. Coś, o czym być może, nie mogę wiedzieć z racji krótkiego stażu. Co jeszcze, oprócz wymienionych przeze mnie kwestii, stoi na drodze do stworzenia tego Stowarzyszenia? Co sprawia, że świat Sapkowskiego musi radzić sobie bez "złych czarnych", którzy wszystkiemu w książce nadawali smaczku?




10. Kwestia kreacji

Wychodzę teraz daleko do przodu. Przeczuwam, że mój pomysł jest na 99% nie do przeforsowania, zwłaszcza, że byłaby to dość duża zmiana i faktycznie dołożenie nowej siły do zbioru frakcji, zatrząsłaby przez chwile mudem. Gdyby jednak były na to szanse, gdyby ten jeden procent okazał się być magicznym, deklaruję ochoczo pomoc przy tworzeniu zarówno systemu, założeń jak i wszelkich opisów. Choć po Arkadii biegam od niedawna, mam już z kreacją nieco doświadczenia. Więc gdybym tylko odkurzyła głębokie zakamarki swojego umysłu, być może udałoby się jeszcze uratować zgrzybiałą już trochę wyobraźnię i zaprzęgnąć ją do pracy. :) Generalnie: Vigdis, do usług.



Zapraszam do rozmów, pozbawionych wzajemnych złośliwości.

Dhopen
Posty: 90
Rejestracja: 11 lip 2017 11:21

Re: Nilfgaard

Postautor: Dhopen » 17 sty 2018 16:20

Generalnie pomysl niezly chetnie poobserwuje proces tworzenia
tej frakcji i moze jakos pomoge w calym procesie

Tryggvi
Posty: 98
Rejestracja: 08 gru 2013 02:28
Lokalizacja: Reykjavik

Re: Nilfgaard

Postautor: Tryggvi » 17 sty 2018 16:34

Co do punktu 8 to moze Ambasada Nilfgaardzka? :D Chetnie widzialbym Nilfgaard jako gildie na Arkadii zamiast takich tworow jak Hufiec.

Awatar użytkownika
Ilane
Posty: 339
Rejestracja: 11 mar 2010 19:15
Lokalizacja: Z krainy jednoroszcuf

Re: Nilfgaard

Postautor: Ilane » 17 sty 2018 16:41

Projekt Nilfgaardu jako stowarzyszenia był już tworzony przez graczy x lat temu. Niestety, ostatnie znane mi stanowisko Czarodziejów: "mamy już zbyt wiele stowarzyszeń." pogrzebało dalsze prace.
She dealt her pretty words like Blades —
How glittering they shone —
And every One unbared a Nerve
Or wantoned with a Bone —
Emily Dickinson 479

Dhopen
Posty: 90
Rejestracja: 11 lip 2017 11:21

Re: Nilfgaard

Postautor: Dhopen » 17 sty 2018 16:45

Tryggvi pisze:Co do punktu 8 to moze Ambasada Nilfgaardzka? :D Chetnie widzialbym Nilfgaard jako gildie na Arkadii zamiast takich tworow jak Hufiec.

Jesli powstanie nowej gildii wiązaloby sie ze skasowaniem jednej z obecnie istniejących frakcji to jestem przeciwko.

Tryggvi
Posty: 98
Rejestracja: 08 gru 2013 02:28
Lokalizacja: Reykjavik

Re: Nilfgaard

Postautor: Tryggvi » 17 sty 2018 16:48

Mozna polaczyc Hufiec z KM jak to bylo w przypadku ZT i KGKS.

Dhopen
Posty: 90
Rejestracja: 11 lip 2017 11:21

Re: Nilfgaard

Postautor: Dhopen » 17 sty 2018 17:02

Tryggvi pisze:Mozna polaczyc Hufiec z KM jak to bylo w przypadku ZT i KGKS.

Moim zdaniem takie zabiegi spłycaja zamiast rozszerzać świat arkadii

Awatar użytkownika
Stanno
Posty: 69
Rejestracja: 27 lut 2016 10:10
Lokalizacja: Oberbayern

Re: Nilfgaard

Postautor: Stanno » 17 sty 2018 17:08

Nilfgaardczycy nie są rasistami :(
"When I understand my enemy well enough to defeat him, then in that moment, I also love him."

Awatar użytkownika
Vigdis
Posty: 5
Rejestracja: 17 sty 2018 15:23

Re: Nilfgaard

Postautor: Vigdis » 17 sty 2018 17:16

Stanno pisze:Nilfgaardczycy nie są rasistami :(


Może ujęłam to zbyt skrótowo, bo i tak się za długo rozpisałam. Miałam na myśli fakt, że skoro nie można realnie odgrywać nilfaardczyka (bo jednak liczę na zaczepienie w gildii i etat), to poszłam drogą rasistki, nienawidzącej nieludzi. Rasistka również nie znajduje dla siebie miejsca w tym świecie, co jest bardzo dziwne, w końcu nawet NPCe krzyczą o tym, że chcieliby widzieć elfy na szubienicy itd. Dążę do tego, że czy nilfgaardczyk, czy rasista, czy po prostu zły charakter... ma trochę pod górkę, bo wszystko jest tu dość mocno ugrzecznione jak na Sapka. Półnagie elfki w kozaczkach hasają beztrosko po poczcie i tak dalej... normalnie fontanna w Bree na Barsawii. :?

Awatar użytkownika
Airhil
Posty: 213
Rejestracja: 25 paź 2016 19:49
Lokalizacja: Køge

Re: Nilfgaard

Postautor: Airhil » 17 sty 2018 20:25

Jest ugrzecznione, bo tak grają gracze ;) Wiadomo, że nierasista raczej nie będzie się zadawał z rasistą.
Czarni mają pod górkę, bo większość Ishtar to krainy, z którymi Nilfgaard prowadził wojny. Często można - nawet od graczy - nasłuchać się od tym, jacy to oni są źli i niedobrzy i że nie powinno się z nimi rozmawiać, bo to szpiedzy i pracują z Rudymi.
Podobnie ma się sprawa z nieludźmi (lub ludźmi, zależnie od tego gdzie jesteś i czym grasz). Oczywiście, nie wtedy, kiedy jest ich więcej lub nie można liczyć na pomoc tego wielkiego z maczugą. Co pokazuje, że można zgrywać rasistę. Ha, mają nawet swoją gildię, patrz: Scoia'tael. Po prostu nierasiści i przedstawiciele obrażanych ras nie będą cię lubić, co jest chyba logiczne.
A czarny charakter również można odgrywać. Popatrz na mutantów, piratów czy właśnie wspomniane Komando (nie dam sobie wmówić, że rozwrzeszczana banda wpadająca do miasta i mordująca wszystko, co się rusza to ta jasna strona, ale lubię was i tak :* ).
Półnagie elfki z poczty nie są przeganiane, ponieważ... no powiedzmy sobie szczerze: widziałaś marynarza, który przepędza prostytutki z portu?
Możliwości odgrywania jest dużo i za każdą czekają cię jakieś konsekwencje, plusy. minusy i tak dalej.

Swoją drogą, zabawne, że wymieniłaś Nilfgaardczyka i rasistę jako tych gorszych od złego charakteru :D
Miau.


Wróć do „Bank Pomysłów”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości