Cech.

Archiwum zamkniętych tematów.
Vayneela
Posty: 157
Rejestracja: 20 lip 2009 19:56

Cech.

Post autor: Vayneela » 09 lis 2011 19:10

Szanowni wizowie,

skoro nie zechcieliscie podjac zadnego dialogu na arce to byc moze na forum
sie to uda. Odkad pamietam kontakt z wami w jakiejkolwiek cechowej sprawie
byl niemozliwy lub bardzo utrudniony. Raz na x miesiecy pojawial sie wiz,
obiecywal, ze cos zrobi, latal bledy i znikal. Tak bylo z Taraelem, tak jest
teraz z Aranem, choc podobno nowy Cech "wystarczy podpiac".

Kiedy napisalam list z prosba o wyjasnienie dzialania jednej z mistrzowskich
komend dostalam rzeczywiscie dosc szybka odpowiedz, ktora zawierala...
odpowiedz zupelnie niezgodna z rzeczywistoscia, na nastepny list nikt juz nie
odpisal.

Tak samo teraz wyrzuciliscie nas bez slowa, bez mozliwosci zebrania swoich
rzeczy - jednym slowem okradliscie ludzi z ich wlasnosci. Nie tylko Cech, ale
i klientow Cechu. Dlaczego na arce pojawily sie notki o czasowym zamnieciu
gildii? Bo w przeciwienstwie do wszystkich innych mamy zobowiazania wobec
ludzi i znikniecie bez slowa daloby im takie samo poczucie, jakie daliscie
nam - poczucie okradzenia. Nie mozemy bez slowa przestac sobie grac jak PE
po zabraniu mithryla, jak ZS czy jak jakakolwiek inna gildia, ktora miala
gorsze dni, bo Cech nie jest hermetyczna grupa. Nasza gra polega na grze z
innymi. Wydaje mi sie, ze nawet nikomu z was nie chcialo sie przeczytac listu
wyjasniajacego nasza decyzje, choc ten nawet dla osob bezstronnych - byl
grzeczny i sensowny.

Jakie to wielkie zlo wedle was zaleglo sie w Cechu? Akurat w naszym wewnetrz-
nym odczuciu cale zlo zostalo wyplenione i gralo sie juz bardzo milo w tym
towarzystwie. Ludzie sie starali, skrzynie byly pelne dobrych rzeczy i nawet,
jesli byly jakies drobne nieporozumienia to dbalismy o siebie nawzajem.
Dzis trzech partnerow napisalo, ze gotowi sa i chetni do zmiany zawodu na
kupca, zeby tylko ratowac Cech i te grupe, ktora udalo sie nam stworzyc, ale
to was zupelnie nie interesowalo, prawda? Minimum dobrej woli i mysle, ze
bysmy sie pieknie dogadali, ale wiele latwiej jest znalezc nowych. Naprawde
ludzicie sie, ze chodzi tylko o granie kupcem? Jesli tak to skad tyle spiskow
i skad tylu chetnych na nowego Mistrza? Skad te wszystkie donosy, skargi i
nienawisc z zewnatrz?

Szukacie teraz osob, ktore przez najblizszy czas nie beda niczego chcialy,
bo z pol roku zajmie im zdobycie zawodow i wyuczenie ich do sensownego poziomu.
Chcialabym wiedziec, kto z was wyjasni im dzialanie calego Cechu i dlaczego
zaden nie byl w stanie zrobic tego dla nas? Na arce monety nie maja juz od
dawna zadnej wartosci i nawet stosami niczego sie nie osiagnie. Inne gildie
wymuszajace na Cechu decyzje (bo zabic kupca to przeciez pikus, a ze zgildiowany
to kary nie bedzie) skutecznie uprzykrzyly nam gre i z tym nikt nie chcial nic
zrobic, dlatego dziwi mnie skad w was nagle taka wola do dzialania.

O Cechu wypowiadaja sie najwiecej osoby, ktore maja z nim najmniej wspolnego,
ci, ktorzy zostali wyrzuceni, bo zlecali morderstwa innych czlonkow Cechu, ci,
ktorzy przekazywali informacje wewnetrzne innym gildiom, ci, ktorych podania
do niczego sie nie nadawaly i ci, ktorzy cos kiedys od kogos, bo costam.
Wszyscy dookola najlepiej wiedza, kto rozpieprzyl Cech i jak. Szkoda tylko, ze
nam ta wiedza nie jest dana.

Jesli jednak nadal bedziecie upierac sie przy nowych osobach w Cechu to zadbajcie
chociaz o to, by mieli sensowne warunki do gry, bo za jakis czas ta gildia wymrze.

v.

Mungrim
Posty: 13
Rejestracja: 20 mar 2010 16:15

Re: Cech.

Post autor: Mungrim » 09 lis 2011 19:13

Witam,

Kilka słów prawdy ode mnie (czyt. oświadczenie). Przede wszystkim chcę podziękować wszystkim Cechowiczom z którymi było mi dane grać i spotykać się na kanale gildiowym to były dla mnie niezapomniane chwile.
Z najwyższą też przyjemnością podpisuję się rękoma i nogami pod tym co napisała Vayneela. Przejdzmy do konkretów gdyż kilka lub jedna osoba bardzo mocno minęła się z prawdą tworząc poniższą wiadomość.

cytując wieści 99

,,Witajcie,
Sytuacja w Cechu Kupcow Novigradzkich stala sie na tyle zla, ze
zostalismy zmuszeni do podjecia zdecydowanej interwencji. W zwiazku
z tym zdecydowalismy, ze w trybie natychmiastowym wszyscy czlonkowie
tego stowarzyszenia zostali z niego wyrzuceni, a sama gildia zamknieta.''

Mistrzu Rafgarcie o jakiej to sytuacje jest mowa w powyższym tekscie? Kompletnie się z tym nie zgadzam o czym napisałeś. Sytuacja w Cechu była jak najbardziej zdrowa nikt wewnątrz nie narzekał, nikt nie płakał, skrzynie na kazde zawołanie były pełne (oczywiście na miare naszych możliwości), młodzi klienci mieli dostęp do lepszego sprzętu, handel kwitł, monety na utrzymanie stowarzyszenia wpływał do kasy więc o czym mowa?
O niezadowoleniu osob, które to albo zostały z Cechu usunięte za łamanie prawa, albo nie mogły się do niego dostac bo sie poprostu do nie nadawały? O niezadowoleniu tych, którzy nie mogli od Nas nabyć broni magicznej? Tak używaliśmy jej do zdobywania coraz to lepszych towarów na handel a dowodem tego jest ożywenie hadlu na akucji w faktorii, i kłamstwem jest ,że tych broni nie sprzedawaliśmy. Odpowiednie gildie w niewielkich ilościch takowy sprzet kupowały ale nie ma się co rozwodzić nad szczegółami bo wiele pozytywnych rzeczy mogłbym tu jeszcze napisać.
Prawda o zamknięciu Cechu jest taka, że drużyna MG w żaden sposób nie chciała nam pomoc, choc wiele razy prosiliśmy o poprawę pewnych rzeczy. A wystarczyło minimum zaangażowania z Waszej strony zajęło by to nie wiecej jak godzię coby poprawić dwie lokacje i wyeliminować błędny system najmowania ochrony faktorii. Pewnie niewielu wie; teraz to można ujawnić, ale Cech można było doprowadzić do ruiny poświęcając na to jeden dzień i sukcesywnie wycinać najsłabszą ochronę jaką widziałem na arkadii a mianowicie w faktorii. A monetki z konta spływały jak po zakupach w ekskluzywnym sklepie. Byle jakie stowarzyszenie pod byle pretekstem mogło tam wejśc i wynieść wszystkie zgromadzone tam dobra, kradnąc nie tylko czyjąś własnośc ale przede wszystkim cenny czas osób, które na zdobyce tego sprzętu ( paradoksalnie zdobywany przede wszystkim dla innych) poświęciły. Więc jak to wygląda? Jak syzyfowa praca, której już nam się nie chciało wykonywać gdyż nie było widać światełka w tunelu. Po ostatnim ataku na naszą faktorę to członkowie Cechu tak naprawde zdecydowali o zaprzestaniu działalności Cechowej i wystosowali do MG bardzo stonowany list ( a nie jak większośc plotkarzy rozgłasza ,, zrobili focha'' ), o poprawienie pewnych rzeczy na co tradycyjnie wizowie zareagowali na swój sposób zamykając stowarzyszenie.
Więc bardzo proszę nie zwalać wszystkiego na Nas bo zapachniało pewną partią polityczną, która od kilku lat nie może wygrać wyborów a potrafi tylko interpretować wszystko na swój sposób i oczerniać innych.

Do Vayneeli:

Bardzo Ci Dziękuję za zaangażowanie i trud który włożyłaś w odbudowę zruinowanego Cechu. Możesz z czystym sumieniem uznać,że Ci się to udało. Pozostań głucha na słowa krytyki ,, krzykaczy '' bo cóż oni mogą wiedzieć snując swoje spiski i domysły ;). Ważne jaką pozostaniesz w pamięci tych z którymi swój czas spędzałaś w dążeniu do zbudowania mocnego Cechu a będą to przynajmniej w moim przypadku same pozytywne wspomnienia.

Do pozostałych byłych już członków Cechu:

Napiszcie coś proszę od siebie i wyraźcie swoje zdanie (jak rzeczywiście w Cechu było według Was) nie ważne pozytywne czy negatywne zależy kto jak się w Cechu czul. Na kanale gildiowym nigdy nie słyszałem żeby ktoś narzekał na to, iż jest uciśniony przez dyktatorów gildi. Ale może takowi byli (takie chodza plotki że w Cechu nie można było mieć swojego zdania co jest kompletną bzdurą i pomówieniem wiele razy wyrażałem je głośno i dosadnie i nikt mnie za to nie wywalił a nawet nie próbował), więc również napiszcie, Wam będzie lżej, a winni waszego gorszego samopoczucia może się czegoś nauczą na przyszłość. Nikt Was już nie napiętnuje, ani nie będzie patrzył wilkiem na kanale ;).

Reasumując Winnymi obecnej sytuacji jeststeśmy w niewielkiej części My a w lwiej części są to osoby, które rzekomo już od dłuższego czasu pracowały nad poprową Cechu, tyle że nam zabrakło wytrwałości a im większego zaangażowania w to co robili i chęci pomocy nam. Żeby oddać prawdę nie było żadnego kontaktu z wizem, który miał wiele rzeczy poprawić i zająć się bolączkami Cechu ( w innych stow na porządku dziennym jest, że osoba odpowiedzialna za daną gildię ma kontakt z opiekunem wizem, który drobne rzeczy bez konsultacji może poprawić u nas niestety tego nie było więc Dziekuję Ci opiekunie kimkolwiek jesteś za odebranie nam chęci do gry w Cechu.
Także Mistrzu Rafgarcie twoja notka powinna brzmieć: W związku z tym, że człoknowie Cechu postanowili uśmiercić to stowarzyszenie ze względu na brak reform ogłaszam co następuje ;). Tak by było przynajmniej sprawiedliwie a nie próbuje się tu zrzucić całą winę na graczy. Mimo wszystko Dziękuję również drużynie MG bo dzięki nim są jeszcze inne ,, drogi'' które można obrać na tym mudzie o wiele łatwiejsze niż ta która próbowaliśmy podążać my.

Nowym czlonkom Cechu życzę Wszystkiego Najlepszego i wytrwałości w pracy może nasze działanie choć w niewielkim stoponiu pociągnie za sobą zmiany które ułatwią Wam grę i nie pozwolą zruinować w jeden dzień.

Do wszystkich:

Do zobaczenia na traktach
Pozdrawiam
Mungrim.

Gruer
Posty: 116
Rejestracja: 09 lis 2011 19:12

Re: Cech.

Post autor: Gruer » 09 lis 2011 19:21

I ode mnie slow kilka :

Po pierwsze dzieki vay i reszcie za piekny ostatnio rok w ktorym cech
stal sie silna i preznie dzialajaca organizacja. Na tyle preznie dzialajaca
ze bandy krzykaczy i osob nie spelniajacych naszych sporych wymagan
nie ustaway w podkopywaniu naszej pozycji, grozeniu, prowokacjach i
donosach. Pogratulowac wytrwalosci bo sie udalo - najlepiej widac
po komentarzach na forum po tej bolesnej dla wielu graczy decyzji.

Nie mam za wiele do dodania do postu Vayneeli, bylo ok - handel kwitl,
mielismy ciekawa grupe ludzi dzieki ktorych zaangazowaniu mozna bylo
naprawde wiele osiagnac. Etaty, sprzet magiczny w koncu niezaleznosc
dzieki wielu osobom spoza cechu ale nam zyczliwych. Arkadia nabrala
dla mnie nowego wymiaru. Szkoda jedynie ze tak niewiele braklo do idealu
a zabraklo po prostu troche zrozumienia, uwagi i szacunku dla naszego wkladu w ta gre. Rozmowa zamiast niszczenia gildii bylaby w mojej opinii
lepsza forma wspolpracy jednak metoda na "drakwald" wyraznie bardziej
podpasowala choc list do grona magow byl wedlug mnie wolaniem o pomoc
po roku kompletnego braku dzialania w sprawach cechu.

Zycze na koniec powodzenia tym ktorzy ta swietna gildie przejma bo
moja droga prowadzi juz gdzie indziej.
Mam nadzieje ze podolacie bo poprzednicy postawili wam wysoko poprzeczke, i mimo ze najpierw wszystkie pieski ogrodnika beda szczekac
z zadowoleniem to pozniej spotka was to co i nas : zawisc, przeklenstwa, zastraszanie i olewanie.

Obym sie mylil.

Farandar
Posty: 70
Rejestracja: 14 cze 2009 17:26

Re: Cech.

Post autor: Farandar » 09 lis 2011 19:41

Wiele dodać do poprzedników nie mogę... Byłem Mistrzem, więc wiem przez co i ja musiałem przechodzić, a przecież to było szmat czasu temu. Od bardzo dawna obiecywano nam nowy Cech i własny wkład w niego. Jak otrzymaliśmy mały wgląd do gotowego projektu to trochę się zdziwiliśmy, lecz też ucieszyliśmy, że coś się będzie działo, że w końcu będzie Cech z prawdziwego zdarzenia, że wszystkie błędy będą naprawione, a wręcz dostaniemy parę smaczków. Nadzieja dana dziecku, któremu ktoś przed nosem macha cukierkiem, a później rozpakowuje i wrzuca w błoto.

Kilka przykładów dobrego traktowania: złożyliśmy projekt o niższe oprocentowanie w bankach, żebyśmy mogli założyć bank z prawdziwego zdarzenia, który będzie się opłacał klientom. Dostali to wszyscy. Tak samo zadania, dzięki którym mieliśmy zdobywać monety, typu: "przynieś 100 novigradzkich mieczy, a nie będzie Ci to zapomniane." Dostał ktoś inny.

Teraz, bez pytania, pozbawiono na wszystkiego. Lat pracy, użerania się z całym światem, który mógł z nami robić wszystko, na co mu tylko perwersyjne myśli pozwalały i w końcu czekania na zmiany, błagania, usilne wysyłanie listów, wysyłanie pomysłów, pytania o własny wkład, mając już gotowe opisy do wszystkiego, co tylko mogło być przydatne. Potraktowano nas jak śmiecie, które nie warte są uwagi, troski czy zwykłego pytania. Wyrzucono na bruk, nie myśląc o tym, że niektórzy włożyli w ten Cech kilka lat swojego życia.

Dziękuje wszystkim Cechowiczom za wspaniały czas, a przede wszystkim Vayneeli. Nie żałuję, że zaufałem, że przekazałem Cech. To dzięki Tobie zaczął wychodzić na dobrą drogę, mimo wielu przeciwności.

Dziękuję na koniec także jednemu z góry, Hiirowi. On nigdy nie pozostał głuchy na nasze prośby i pytania. Starał się jak mógł, starał się ruszyć ludzi będących nad nim, żeby coś ruszyło albo żeby mógł poprawić błędy, które się w Cechu cały czas pojawiały.

Życzę także powodzenia nowym Kupcom, którzy nie wiedzą, w jakie głębokie g... bagno się pakują.
"Pamiętajcie, proszę, że gdzie rządzi nieład, tam upada handel."
Terry Pratchett

Awatar użytkownika
Garlan
Posty: 34
Rejestracja: 05 lut 2011 17:31

Re: Cech.

Post autor: Garlan » 09 lis 2011 19:49

Ze swojej strony, jako były Partner Handlowy, który opuścił szeregi Cechu z powodu czasowej nieaktywności (usunięty zaocznie, ale z zastrzeżeniem możliwości powrotu w razie powrotu do gry) mogę powiedzieć tyle:

Spędziłem w Cechu troche czasu. Można było zrobić więcej, można było zrobić mniej. To wiem. Nie zauważyłem absolutnie nic co wyróżniało by Cech negatywnie na tle innych stowarzyszeń. Konflikty, wydalenia, spięcia, zdarzają się wszędzie (mówię to jako członek - w przeciągu swojej kariery na arce - w sumie czterech stowarzyszeń, a także jako osoba która nasłuchała się mnóstwo plotek o wszystkich pozostałych).

Nie uważam decyzji o 'wyzerowaniu' za sprawiedliwą, ale też rozumiem takie posuniecie wizów. Moim zdaniem Cech popełnił błąd ogłaszając 'strajk' - jeśli administracja choć raz poddała by się praktykom "zróbcie tak jak chcemy i kiedy chcemy albo przestaniemy grać" źle by się to skończyło dla Arkadii. Ale uważam za bardzo niewłaściwą formę ogłoszenia jej i argumenty w wieściach przedstawione.

Moje doświadczenia z Cechem są całkowicie sprzeczne z tym co jest w 'wieściach' sugerowane, tak więc jako osoba zawsze będąca zwolennikiem asymetrycznego, ale jednak dialogu między graczami a administracją, zwracam się z ogromną prośbą o przedstawienie publicznie konkretnych argumentów jakie przemówiły za nią - ponieważ pozostawienie tej decyzji jako "wewnętrznej sprawy administracji" stawia członków Cechu w bardzo złym świetle, sugerując że jakiekolwiek plotki i pomówienia na ich temat krążyły, Czarodzieje swoim autorytetem je potwierdzili. W trosce o dobre imię osób które należały do Cechu, proszę o ujawnienie faktów które stały za tą decyzją.

Hunrim
Posty: 342
Rejestracja: 13 lip 2011 15:52

Re: Cech.

Post autor: Hunrim » 09 lis 2011 20:30

Może jednak się wypowiem jako taki szaraczek, co nie jest zaangażowany w żadne wielkie rozgrywki między gildiami? jedno krótkie pytanie:

Po co Cech, który nie sprzedaje ani nie kupuje i w ogóle nie robi nic? ( sami ogłosiliście taką decyzję)

Przykro mi, ale z mojej perspektywy i z perspektywy każdego normalnego gracza lepiej, żeby cech przejął ktoś nowy i działał on bez przerwy ( nawet jeżeli trzeba będzie przetrwać okres przejściowy) niż taki, który nie wiadomo kiedy i nie wiadomo na jak długo zawiesza swoją działalność. Dlaczego ostatnio na kupca trzeba było czasem czekać całymi dniami, a i tak nie zawsze udało się na takiego trafić? Dlaczego nie przyjmowaliście więcej subiektów skoro sobie nie radziliście? Jak dla mnie, mimo całej mojej sympatii dla kilku osób z Cechu, dobrze się stało, teraz jest szansa na normalność.

Deli
Posty: 345
Rejestracja: 12 lut 2009 22:28

Re: Cech.

Post autor: Deli » 09 lis 2011 20:37

Ja ze swojej strony nigdy nie miałem problemów ze "złapaniem" kupca - a interesował mnie handel tylko z Vay i Farkiem :)
Może szaraczkom nie było dane oglądać majestatu Mistrzyni Cechu? Może to tak jakby ktoś chciał kupić snikersa od szefa sieci Biedronki...

Ostatnimi czasy dla mnie osobiście były bardzo dobre (a i przy okazji dla skrzyni ZH) - z ulgą zaś odetchną teraz ci, którzy nic innego prócz zdobywania magicznych artefaktów na arce nie robią :> (tak, nasza ekipa też się tym z upodobaniem zajmowała) - konkurencja się wykruszyła.


A czy nowa ekipa coś zmieni?
Przy obecnym kodowym status quo? Nie sądzę - Cech nie ma żadnego argumentu prócz mithryli (i to monet, a nie toporów) a one się mocno zdewaluowały.
Populacja graczy arkadyjskich nie dorasta - gracze z reguły się tylko starzeją.

Vayneela
Posty: 157
Rejestracja: 20 lip 2009 19:56

Re: Cech.

Post autor: Vayneela » 09 lis 2011 20:38

Nie sadze, zebys mial ochote grac w gildii nieprzystosowanej do realiow swiata. Gra kupcem jest wybitnie niewdzieczna, ciezka, zmudna, wkurwogenna, ple, ple, ple i nowych dotknie to tak samo, jak nas. Zauwazylam, ze ludzie strasznie narzekaja na brak kupcow, bo nikt przez 8h nie wyszedl z Cechu w Novigradzie, ale zapominaja, ze nie ma obowiazku siedzenia w jednym miejscu. Wystarczylo napisac list lub poslac zwierzatko, to zazwyczaj dzialalo.

v.

Ulav: akurat wiekszosc czasu to spie, ogladam seriale albo udaje, ze sie ucze, ale ciesze sie, ze tak sprawdzasz. Bede spokojna, ze w razie czego bedzie kto mial zglosic moje zaginiecie.
Ostatnio zmieniony 09 lis 2011 21:01 przez Vayneela, łącznie zmieniany 1 raz.

Ulav
Posty: 314
Rejestracja: 27 wrz 2009 00:44

Re: Cech.

Post autor: Ulav » 09 lis 2011 20:56

Jesli ktos szefuje gildii, nie powinien bawic sie wiekszosc czasu na swoich secondach. Pozatym proba szantazu wizow to strzal w stope. Wydaliscie na siebie wyrok, a gildia byla bardzo slaba. Ah, gdyby mozna bylo sie pobawic tak chwile na mistrzu cechu, niezle by sie zamieszanie na arce zrobilo... Takie mozliwosci!

Awatar użytkownika
Ridai
Posty: 9
Rejestracja: 19 sie 2010 23:15

Re: Cech.

Post autor: Ridai » 09 lis 2011 21:05

Vayneela pisze: Tak samo teraz wyrzuciliscie nas bez slowa, bez mozliwosci zebrania swoich rzeczy - jednym slowem okradliscie ludzi z ich wlasnosci.
Biedactwa.. zaraz, to brzmi znajomo. A, wiem! Dokładnie tak samo Vayneela potraktowała Ridai. :D

Krew mi się burzy i ciśnienie mi skacze, a niegdysiejszy Cech przewraca się w grobie, jak czytam Wasze notki. Nie jestem w stanie ogarnąć absurdalności całej patologii, która panowała w Cechu i naprawdę nie mogę pojąć, jak Wy możecie tak bardzo nie widzieć co tam się przez cały czas działo. Inteligentni i fajni ludzie, a zupełnie nie są w stanie spojrzeć na sytuację obiektywnie..

Żeby było jasne - nie zamierzam się kłócić, nie zamierzam się też mścić, nie mam najmniejszego zamiaru zabierać się za nowy Cech. Dla osób nieznających sytuacji Ridai - byłam w Cechu, dostałam się zwyczajną drogą bez podlizywania się, nikomu nie mówiłam czyim Ridai jest sekondem i ogólnie rzecz biorąc od samego początku do samego końca trzymałam się konwencji i grania fair (nietypowa rzecz w CKN). Osobiście uważam, że poza długim okresem nielogowania się (domyślam się, że za to Ridai została wyrzucona, ale niestety nigdy nie otrzymałam takiej informacji ani na Arce, ani poza nią) nie można Ridai nic zarzucić. Poza tym, że nie podlizywała się Mistrzyni - zamiast tego po prostu siedziała cicho i nie wyrażała na głos swojego zdania. Wykonywała swoje obowiązki aż nadto dobrze.
Nie piszę z pozycji osoby urażonej, bo nielogowanie się to dobry powód do usunięcia kogoś z gildii - byle nie w taki sposób (bez słowa) i nie, jeśli jest to jedynie pretekst, żeby pozbyć się kogoś, kto nie wykazuje chęci do wielbienia Mistrzyni. Generalnie wyświadczono mi przysługę, bo sumienie nie pozwoliło mi na odejście po skończeniu zawodu - chciałam być w Cechu i pomagać zgodnie ze złożoną w podaniu obietnicą, a gra z Partnerami mi się podobała. Tylko czasem z trudem zaciskałam zęby i powstrzymywałam się przed komentarzami - to sprawiało, że należenie do Cechu bywało ciężkostrawne.
Nie piszę też z pozycji osoby, która to "najlepiej wie co się w Cechu dzieje, sama w nim nie będąc" - byłam w Cechu dwoma postaciami, dawno temu i niedawno, w obydwu przypadkach na tyle długo, żeby mieć szansę dokładnie dostrzec co się dzieje i widzieć diametralną zmianę, która zaszła w tej gildii na przestrzeni kilku lat.

Prawdę mówiąc świerzbi mnie, żeby przekleić tutaj całą notkę, która jakiś czas po moim wywaleniu znalazła się na forum CKNu - pozwoliłam tam sobie, po raz pierwszy, na powiedzenie co dokładnie zaobserwowałam w Cechu i co myślę na temat Vayneeli. Jednakże byłoby to z mojej strony bardzo niemiłe, gdybym przepisała tutaj wszystko - Vayneela, mam nadzieję, już raz to wszystko przeczytała. Prawdopodobnie nic z tego do niej nie dotarło i nic się nie zmieniło, ale ja wyrzuciłam z siebie cały brud, który zasiała :)
Ale że Mungrim otworzył mi furtkę i zaprosił do dzielenia się komentarzami na temat Cechu, to pozwolę sobie wrzucić tutaj kilka fragmentów opisujących różnej maści absurdy. Chcecie wiedzieć co z tą gildią było nie tak? No to czytajcie..


Przyjmowani do gildii i faworyzowani byli ci, którzy dobrze się z Mistrzynią znali (co najmniej dwie osoby mogę wymienić) bądź bardzo dobrze jej się podlizywali (etat otrzymany razem z pierścieniem). Swego czasu na forum CKNu pojawiła się absurdalna notka Vayneeli - "te dwie osoby niedługo zaczną starać się do Cechu, dostaną się i otrzymają taki i taki etat". Ponoć nawet członkowie Cechu podpowiadali kandydatom, że podlizywanie się to najlepszy sposób na otrzymanie pierścienia. Takie traktowanie ludzi naturalnie prowadzi do konfliktów i antypatii, niestety tych konsekwencji nikt nie przemyślał. A potem jest wspomniane tutaj przez Vayneelę bodajże "plewienie" - wyrzucanie tych, którzy nigdy nie byli faworyzowani i w ten skuteczny sposób zostali zniechęceni do udzielania się w gildii. We mnie wszelki entuzjazm został w ten sposób stłamszony (choinka, projekty zabawek o które wyprosiłam Hiira, rzetelne z mojej strony zajmowanie się kandydatami). Jak tak na to patrzę, to jest to w gruncie rzeczy po prostu podłe.

Sposób prowadzenia gildii to spełnianie swoich zachcianek (usilne próby sprowadzenia do gildii osoby, która zrezygnowała ze starań, Garlan mowi cicho: Mistrzyni jasno wyrazila swoja wole by postarac sie przywrocic go do kandydatury nawet na skrajnie ulgowych warunkach), podejmowanie decyzji pod wpływem impulsu oraz ogromna niechęć do informowania ludzi o czymkolwiek w sposób normalny. Nigdy nie otrzymałam odpowiedzi na jakikolwiek z moich listów (jako kandydatka i jako członek Cechu), część ważnych decyzji była ogłaszana na przypadkowo zwoływanych spotkaniach, a jeśli kogoś na nich nie było, no to jego pech - już się nie dowiedział. Paranoja.

Ze strony Mistrzyni.. zwoływanie zebrania Cechowiczów, które ma się odbyć za pół godziny, a zalogowane są trzy osoby. Wyznaczanie terminu egzaminu i nie pojawianie się na nim (nagminne). Zwołanie zebrania i nie pojawienie się na nim, chociaż jest się na Arce. Proszenie o subiektywną ocenę z zapowiedzią niewyciągania konsekwencji, po czym wywalenie osób, które pozwoliły sobie na krytykę. Uśmieszki i smuteczki na tablicy gildiowej (seriously, notka zawierała listę imion z dopisanymi obok słowami "uśmieszek" lub "smuteczek"). Handlowanie z mutantami (Vayneela mowi: Zdarzylo sie niestety, ze jeden ze zwiadowcow szkoly von Raugen widzial, jak przekazuje oplate osobie nieodpowiedniej.), zabronione Prawami Cechu. Podobnie jak tworzenie jakiejkolwiek jednostki zbrojnej przy Cechu. Kto by się tam przejmował jakimiś Prawami..

Do tego dochodzi totalny brak rozróżnienia między światami Arka vs real, ale to by za dużo opowiadać.. Domniemywane granie równocześnie dwoma postaciami w Cechu. Nieciekawa reputacja postaci piastującej jedno z najbardziej poważanych stanowisk w Ishtar - zresztą osoba, która pozwoliła sobie na powiedzenie tego na głos, została w tajemnicy przed członkami Cechu dopisana na listę osób nieobsługiwanych i ściganych. I swoją drogą pomysł o tym, żeby "zastrajkować", jest dość zabawny.


Czy Wy, tak wzniośle tu piszący o wspaniałej Mistrzyni i jej dokonaniach, naprawdę tego wszystkiego nie widzicie? Tak dokładnie wyglądał Cech, kiedy w nim byłam. Obok tego, kiedy Mistrzyni była offline, była bardzo fajna zabawa z większością ekipy, bo bez Vayneeli obok byliście bardziej wyluzowani, bardziej normalni i bez całej tej wazeliny.

Ktoś z Was napisał, że nigdy na IRCu nie widział słów krytyki. No cóż - ja raz na tego IRCa weszłam i mnie zemdliło od ilości słodzenia. Dlatego nie widzieliście krytyki - jak w samym Cechu i na forum CKNu, tak samo na IRCu na krytykę nie było miejsca, bo ktokolwiek by sobie na nią pozwolił, szybko zostałby pozbawiony pierścienia.

Jestem bardzo zaskoczona, że ta decyzja została podjęta dopiero teraz, ale bardzo się cieszę, że ktoś z góry nareszcie zainteresował się i zajął patologicznym pełnieniem władzy w Cechu, które niestety sprowadziło kiedyś świetną gildię do prywatnej zabawki jednej osoby i ponurego, absurdalnego żartu.
I am, by calling, a dealer in words and words are, of course, the most powerful drug used by mankind.

Zablokowany